OLA BIEŃKOWSKA w JAZZ CLUB PAPAJA

Ola Bieńkowska – cóż za cudowna wokalistka! Wczorajszy koncert w Jazz Club Papaja w Ełku był dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Przyznaję – nie słuchałam wcześniej Oli, nie znałam jej muzycznych dokonań (być może dlatego, że dużo więcej i częściej działa za granicą, że za mało jest promowana w naszym kraju, że nikt mi jej wcześniej nie polecił, DLACZEGO NIKT MI JEJ WCZEŚNIEJ NIE POLECIŁ?!?). Był to zatem mój pierwszy raz, ale za to jakże satysfakcjonujący :) Ola pięknie czaruje swoim głosem, świadomie, pewnie, acz z dużą dozą wrażliwości operuje płynącymi z jej wnętrza dźwiękami. No mówię Wam – po prostu pięknie! :) A że towarzyszyli jej tacy muzycy jak Krzysztof Herdzin i Bartosz Szetela, to już w ogóle duża dawka emocji, fantastyczne doznania :) Jak to dobrze, że jest w Ełku takie miejsce, gdzie zjawiają się TAKIE osobistości.

Polecam uwadze twórczość Oli Bieńkowskiej, w tym jej autorską płytę „Résumé (take one)” (ja swój egzemplarz z autografem już mam, zdążyłam go już nawet przesłuchać <3). Poniżej jeden z moich już ulubionych utworów:

Bo piękne rzeczy dzieją się w kulturze.

 

Reklamy

T(r)op 10 książek – w Ełku i nie tylko…

Bardzo ciekawą akcję z okazji Światowego Dnia Książki i Praw Autorskich zorganizował portal społecznościowy eKulturalni.pl: T(r)op 10 książek.

tropAby akcja mogła się odbyć, potrzebni są Poszukiwacze i Chowacze, bo aby książkę mógł ktoś wytropić, najpierw ktoś musi ją ukryć. Listę tych drugich podaję poniżej (wraz z miastem, w którym dana akcja ma się odbyć):

  1. Gosia, autorka bloga Zapiski z przypomnianych krain (Warszawa)
  2. Kamil, autor bloga Kamil Czyta Książki (Kraków)
  3. Hania, autorka bloga Read with Nefmi (Wrocław)
  4. Wiola, autorka bloga Subiektywnie o książkach (Łódź)
  5. Ola, autorka bloga Wiosenna Czarownica (Toruń)
  6. Wiktora, autorka bloga Przeczytaj mnie i Ula, autorka bloga Pełen Zlew (Olsztyn)
  7. Paweł, autor bloga Pożeracz Światów (Gdynia)
  8. Martyna, autorka bloga Filoletowy Fotel (Elbląg)
  9. Kasia, autorka bloga Perypetie Matki Prowincjonalnej (EŁK!!!)
  10. Grupa Literyczna na Krechę i Fundacja Kultury Akademickiej (Poznań)

Co zaś tyczy listy osób szukających, to wystarczą chęci każdego z Was, by się na niej znaleźć. Każdy może szukać, każdemu życzę, aby umiał znaleźć. Po resztę informacji odsyłam na stronę wydarzenia: TUTAJ. Sama bardzo chętnie wzięłabym udział w tej zabawie, niemniej czekają mnie inne obowiązki ;) Wam jednak serdecznie polecam ten rodzaj aktywności, bo poza świetnie, aktywnie spędzonym czasem, zyskać możecie również nową książkę – a tych, jak wiemy, nigdy dość! :)

PS. Kto z Ełku lub w Ełku w tę sobotę ma zamiar być, ten zerka do Kasi na bloga: TUTAJ.PMP

Bo piękne rzeczy dzieją się w kulturze.

Don’t Worry, Sing Happy, czyli optymistyczne śpiewanie w Ełku

Już po raz drugi wzięłam udział w Konkursie Optymistycznej Piosenki Angielskiej „Don’t Worry, Sing Happy” (09.04.2015 r.), nie po to jednak, aby śpiewać, lecz by oceniać innych wykonawców, by wyłonić zwycięzców. Nie było to łatwe zadanie, tym bardziej, że tak wiele osób zasługiwało na to, by zostać choćby wyróżnionym. A przyznać mogliśmy tylko I miejsce i dwa wyróżnienia, tak w kategorii szkół podstawowych, jak i w kategorii nieco starszych uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych.

Tegoroczne jury w składzie: Marta Augustynowicz (czyli ja ;) wokalistka zespołu jazzowego Quintertonic), Patrycja Makowska (wokalistka, uczestniczka The Voice of The Poland w drużynie Marka Piekarczyka) i Rafał Poniatowski (gitarzysta zespołu Sandaless) podołało tej sytuacji i jeśli chodzi o I miejsca, to nie mieliśmy wątpliwości kogo nagrodzić: Wiktoria Bagińska i Patrycja Januszkiewicz były cudowne! Obie powaliły mnie na kolana, słuchanie ich sprawiło mi mega przyjemność :) Takie młode, a takie zdolne (jeszcze raz bardzo Wam gratuluję)! Co zaś tyczy wyróżnień – z tym był większy problem, bo zbyt wiele osób nam się podobało. Aż zaskoczona byłam poziomem co niektórych dziewczyn. Przecudne głosy, wspaniała energia. No mówię Wam, zdolną mamy dzisiaj młodzież :)

Śmiałam się do Patrycji, że łatwo jest oceniać innych (zauważać ich błędy, braki), samemu nie narażając się na taki stres. Wszak same nie jesteśmy doskonałe. Nieważne że był to jedynie międzyszkolny konkurs. Trzeba było odwagi, by wziąć w nim udział i poddać się czyjejś ocenie. Mnie niejednokrotnie tej odwagi brakowało, dlatego tak rzadko uczestniczyłam w tego typu wydarzeniach. I chyba za mało wierzyłam w swoje możliwości. Dlatego doceniam chęci, pasję, walkę o marzenia i mam nadzieję, że nikt się nie podda tylko dlatego, że nie dostał „dyplomu”… Trzeba mieć radość z tego, co się robi. A śpiewanie potrafi dać jej naprawdę dużo.

Bardzo się cieszę, że takie konkursy jak „Don’t Worry, Sing Happy” są organizowane, że dzieci i młodzież mają szansę już od najmłodszych lat sprawdzać się najpierw na „swoim własnym podwórku”, a potem coraz dalej i dalej, coraz wyżej. Trzeba wspierać tego typu akcje. Zdecydowanie.

Dziękuję organizatorkom, Marlenie Skutnik i Katarzynie Cybulskiej-Buźniak, za zaproszenie i tak przyjemną atmosferę. Trzymam kciuki za powodzenie w realizacji kolejnych edycji :)

Bo piękne rzeczy dzieją się w kulturze.

POSZŁAM ZA GWIAZDĄ…

Wczoraj odbył się ostatni koncert „Pójdźcie za Gwiazdą”. Ostatni w Ełku. Czekają nas jeszcze bowiem dwa lub trzy koncerty w okolicznych miejscowościach.

Muszę przyznać, że był to bardzo pozytywny czas i bardzo ciekawe doświadczenie muzyczne. Cieszę się, że zaproponowano mi udział w tym przedsięwzięciu. Tyle dobrej energii, tylu wspaniałych ludzi… Dziękuję Wszystkim :)

Poniżej zdjęcia z premiery autorstwa Jakuba Ćwiklewskiego i Uli Mikulskiej – dziękuję, że uwieczniliście te chwile :*

Bo piękne rzeczy dzieją się w kulturze.

PÓJDŹCIE ZA GWIAZDĄ

10665325_819849458057695_4634903464104066907_n

W Ełckim Centrum Kultury po raz 21. odbędzie się Koncert Świąteczny przygotowany przez ełckich muzyków z Ewą Awramik i Marcinem Pyciakiem na czele. Ja wezmę w nich udział po raz pierwszy (trzymajcie za mnie kciuki :)). Próby trwały około miesiąca, a więc wcale nie tak długo, zważając na ilość kolęd i pastorałek (15), w tym większość w nowych aranżacjach. Niemniej mam nadzieję, że publiczność będzie zadowolona i udzieli im się ten radosny, świąteczny nastrój :)

Premiera już dzisiaj – 21 grudnia 2014 r. – o godz. 19.00 w sali Zebra Ełckiego Centrum Kultury.
Kolejne koncerty odbędą się 22, 23, 27 i 28 grudnia 2014 r.

Wystąpią:
Marta Augustynowicz :), Ewa Awramik, Agata Karpienia, Julia Kruszewska, Klaudia Mużyło, Kacper Kasprzak, Piotr Mikulski, Marcin Mulewski, Rafał Poniatowski, Marcin Pyciak, Wojciech Wrona, gościnnie Paweł Borzeński

Nagłośnienie:
Mariusz Poniatowski, Krzysztof Karpiński
Scenografia:
Joanna Kaczyńska
Światła:
Artur Milewski
Fryzury i makijaże:
Marek Bogdziewicz + jego wspaniała Ekipa (już jesteśmy pięknie „zrobione” do dzisiejszego występu :))

10801946_819849491391025_7552874166681748715_n

 

Link do wydarzenia na Facebooku: Pójdźcie za Gwiazdą

Bo piękne rzeczy dzieją się w kulturze.

ESPERANZA +

Co to był za weekend! Spełniło się jedno z moich marzeń – usłyszałam na żywo uwielbianą przeze mnie Esperanzę Spalding! I żeby tylko! Eh, tylu wspaniałych artystów na jednej scenie (choć tak naprawdę to na trzech ;))! No mówię Wam, coś pięknego! :)

WP_000126

Kiedy dowiedziałam się, że w tegorocznej edycji Solidarity of Arts gospodynią Projektu + będzie Esperanza, wiedziałam, że nie mogę tego przegapić. Esperanza + (jak owe widowisko zostało nazwane) miało być największym widowiskiem jazzowym tego roku – no cóż, czytając kolejne nazwiska zaproszonych na tę okoliczność, ciężko było się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Czekałam więc na ten dzień jako szczęśliwa już posiadaczka biletu do strefy golden circle (za jedyne 5 zł!!! Dacie wiarę?). Co więcej, ów koncert stał się dobrym powodem do tego, by spędzić cały weekend z Moim Ukochanym w Gdańsku. Tak też się stało :)

Pogoda nam za bardzo nie dopisała, ale nie przejmowaliśmy się tym. Dużo gorsze do zniesienia były tłumy na Starym Mieście, przez co spacerowanie nie było już tak bardzo relaksujące. Niemniej udało nam się kilka fajnych miejsc zobaczyć, nad samym morzem również byliśmy. Ciekawą atrakcją było koło młyńskie, na które zdecydowaliśmy się wsiąść. I choć cena nie zachęcała (25 zł bilet normalny), to chętnych nie brakowało. A widok z góry zacny. Tak jak i z punktu widokowego Bazyliki Mariackiej – tam także musieliśmy wejść (bo jakże inaczej).

WP_000131Najważniejszy był jednak koncert – punkt docelowy naszej wyprawy. Wszystko zaczęło się o godz. 19.45, wówczas to odbyła się uroczystość odciśnięcia dłoni przez zaproszone gwiazdy – niestety zupełnie przeoczyłam ten punkt programu, toteż pojawiliśmy się na miejscu dopiero ok. 20.30. Pół godziny później pojawili się pierwsi artyści – Krzysztof ŚcierańskiPaweł Pańta, no i sama Esperanza. Zaraz po nich na scenę wyszli Wayne Shorter, Terry Lyne Carrington, Leo Genovese, Orkiestra Symfoniczna Polskiej Filharmonii Bałtyckiej pod batutą Clarka Rundella. Po nich przychodzili kolejni… Trwało to wiele godzin, toteż każdy, kto tam był, mógł zasmakować w dźwiękach tak światowych, jak i rodzimych muzyków. Muszę przyznać, że wrażenia były niesamowite. No i ta scenografia! Jedyne, co mi przeszkadzało, to stanie w tym tłumie przez tak wiele godzin. Nogi i szyja (bo się chciało coś na tej scenie zobaczyć) z każdą chwilą bolały coraz bardziej – chwilami myślało się już tylko o tym, by usiąść i chwilę odpocząć (chyba się starzeję ;)). I jak się później okazało, dużo lepiej miały osoby z tyłu (z poza strefy golden circle), bo i dźwięk lepiej się rozchodził, a i spocząć na ziemię było gdzie ;) No cóż, najważniejsza była jednak muzyka.WP_000128 The Pedrito Martinez Group, Oumou Sangaré czy Voo Voo – te zespoły dały niezłą porcję energii. Znany wszystkim utwór „Nim stanie się tak” w świetnej aranżacji (a Mateusz Pospieszalski był po prostu niesamowity! I ten jego śpiew tybetański! Czad :)). Zohar Fresco – izraelski perkusista tureckiego pochodzenia – koniecznie zapoznajcie się z jego twórczością, bo robi wrażenie! Mnie urzekł totalnie. No ale przede wszystkim wspólny występ Esperanzy, Wayne’a Shortera, Herbie Hancocka, Terry Lyne Carrington i Leo Genovese – jestem taka szczęśliwa, że mogłam tam być! Przyznaję, miałam pewien niedosyt samej Esperanzy, jej własnych utworów, ale nie będę narzekać. Być na takim koncercie, słyszeć takich muzyków… sama radość :) Niestety nie zostaliśmy do samego końca :( Ominął nas występ Marcusa Millera, Leszka Możdzera, Zbigniewa Namysłowskiego i jeszcze wielu innych. No cóż… Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze uda mi się usłyszeć wielu z tych artystów, z tym że na nieco mniejszych scenach, bliżej gwiazd… A co, pomarzyć można ;)

Jakbyście się zastanawiali, czy warto wziąć udział w podobnym wydarzeniu w przyszłym roku, to powiadam Wam – nie ma co się zastanawiać – trzeba jechać! :)

Bo piękne rzeczy dzieją się w kulturze!

TWO DIFFERENT ROADS

Wczoraj miałam okazję usłyszeć cudowny duet – będąc na ich koncercie – tworzący projekt o jakże znamiennej nazwie – Two Different Roads. Ona i On. Spotkali się w Londynie, choć Ona tak naprawdę pochodzi z Polski – na dodatek jest świetnie wyszkoloną wokalistką musicalową (absolwentka Akademii Muzycznej w Gdańsku). On z kolei muzyki nigdzie się nie uczył. Jest tzw. naturszczykiem, co wcale nie oznacza, że nie radzi sobie z gitarą, kiedy gra, czy z głosem, kiedy śpiewa (w obu przypadkach przeważnie zresztą folk). Co zatem połączyło ludzi idących tak różnymi ścieżkami? Miłość do słowa, tworzącego najpiękniejsze i najprawdziwsze historie oplatane dźwiękiem. Oboje wierzą w ich silny przekaz, w moc oddziaływania. Nieprzypadkowo zresztą usłyszeć Ich najczęściej mają okazję pacjenci ośrodków terapeutycznych – to dla nich przede wszystkim pracują nad kolejnymi utworami, nad nowymi historiami…
A dodam, że działają wspólnie od lutego b.r.

Iga Drzymkowska i Jim Smith, bo to o nich mowa, stworzyli wczoraj niepowtarzalny klimat swoimi opowieściami, piosenkami, które na okoliczność owego spotkania wybrali – tak innych twórców, jak i będących ich własnymi kompozycjami, co więcej – ich pięknymi wykonami (miałam ciarki, gdy usłyszałam Columbus Mary Black w ich aranżacji), a przede wszystkim ciepłem, wrażliwością i dobrą energią, której nie szczędzili swojej widowni.

Koncert ten odbył się w ramach Artystycznych Czwartków organizowanych przez Szkołę Artystyczną w Ełku z ramienia Ełckiego Centrum Kultury – brawo za tak cudowne rozpoczęcie tegorocznego cyklu spotkań muzycznych. Oby więcej takich gości:)

O Two Different Roads dowiecie się więcej na Facebooku, klikając TUTAJ.

***

Ciągle nucę tę piosenkę. A jest o tym, by nie powtarzać stale tych samych błędów, o tym, by wrócić do punktu zero i zacząć na nowo, inaczej, z mądrością przeżytych doświadczeń…

HAPPY JAZZ w Giżycku

Grażyna Łobaszewska&Ajagore - Happy Jazz w GiżyckuMój K. zaprosił mnie wczoraj na kolację do Giżycka – szczególnie upodobanego przez niego miasta. Ładna pogoda – trzeba korzystać. Dodatkowo ucieszył mnie fakt (o którym dowiedzielismy się już w drodze), że tegoż samego wieczora ma się odbyć koncert jazzowy pod jakże znamiennym tytułem HAPPY JAZZ. Sama od jakiegoś czasu „próbuję się” wokalnie w tym kierunku muzycznym, także zaciekawienie z mojej strony było wielkie, a i dodatkowej „radości” nigdy dość;)

Zjedliśmy więc docelową kolację, po czym udaliśmy się spacerkiem w stronę portu  Ekomariny, gdzie owy koncert zaplanowano.

Całe wydarzenie rozpoczęło się już o 19.00, my niestety trafiliśmy tam dopiero ok 21.00. Ludzi całkiem sporo, większość usadowionych w podwórku restauracji, której notabene pewna (zewnętrzna) część została zaadaptowana na scenę. Niezbyt radosne to rozwiązanie dla muzyków, zwłaszcza w momentach przechodzenia kelnerów przez ten nieszczęsny „podest” w trakcie koncertu – w celu obsługi zgłodniałej, a przede wszystkim spragnionej klienteli…

Co zaś dotyczy występów. Zaproszono m.in. takie zespoły jak: ASOCJACJA HAGAW i OLD TIMERS. My zdążyliśmy posłuchać tych drugich. Muzycy zagrali stary, dobry, tradycyjny jazz.  Tak pozytywnie swingujący, że aż nóżka sama podrygiwała. A i Pan Wokalista z jakże ciepłym głosem:)
Osobiście jednak czekałam na kogoś zupełnie innego… Gwoździem programu miała być bowiem sama GRAŻYNA ŁOBASZEWSKA oraz towarzyszący jej zespół AJAGORE!
Czekałam, czekałam, czekałam… I doczekać się nie mogłam. I nie to, żebym była aż tak bardzo niecierpliwa – po postu sprawy techniczne przerosły organizatora (czyt. Giżyckie Centrum Kultury).
Problemem stała się z jakiegoś powodu niemożliwość (bo chyba nie nieumiejętność?) ustawienia odsłuchów, tak dla muzyków, jak i dla Pani Grażyny – a są one niezbędne! Próby poradzenia sobie z tą przeszkodą trwały dość długo (czyt. 50 minut), jednak w chwili wejścia artystów na scenę cała gorycz ze mnie spłynęła – było cudownie! Ten głos, te interpretacje, melodie… wielki podziw.

Niestety, wszystko co dobre… No właśnie, mój K. nie był na tyle cierpliwy. Musieliśmy wracać, bo rano czekała go wczesna pobudka. Jednak tych kilka piosenek było wystarczających, by powiedzieć, że jestem HAPPY, że tam byłam:)

HAPPY JAZZ nad NIEGOCINEM im. Grzegorza Brudki, to naprawdę ciekawa inicjatywa miasta. Z chęcią wrócę tam za rok, wierząc, że organizatorzy dostali swoją nauczkę i poprawią się na przyszłość.

Grażyna Łobaszewska&Ajagore - Happy Jazz