KULTURALNIE BYŁO: marzec ’15

Wiosna to moja ulubiona pora roku. I choć ta, która dopiero co do nas zawitała, nie za bardzo nas jeszcze rozpieszcza, to wierzę, że niebawem to się zmieni. Lubię ten moment pozimowego przebudzenia (tak przyrody, jak i mojego), także czekam na niego z utęsknieniem. Na mnie zaś czeka jeden z ważniejszych momentów mojego życia, więc byłoby miło, gdyby akurat w tym czasie było ciepło i słonecznie ;) Ale to dopiero pod koniec kwietnia – wiosna ma więc czas na zrehabilitowanie się.

Co zaś tyczy marca. Przede wszystkim wielka radość, bowiem udało mi się przeczytać nieco więcej stron książek niż miało to miejsce w ostatnich miesiącach. Oczywiście nie ma jakiegoś wielkiego szału, ale i tak jestem całkiem zadowolona. Przede wszystkim skończyłam dwa potężne tomy „Sherlocka Holmesa”, o których ostatnio Wam pisałam i do których przeczytania Was namiętnie zachęcałam – wszak taką postać trzeba znać. Nie tylko ze słyszenia. Kolejna świetna pozycja, do której musicie zajrzeć, to „Tu spał Yossarian” – córka osławionego ojca wspomina te najlepsze, jak i najgorsze momenty z ich rodzinnego życia, wciąż pozostawiając tak wiele pytań bez odpowiedzi. Edyta Świętek zachwyciła mnie swoimi „Cieniami przeszłości”. Z „Tam, gdzie rodzi się miłość” nie było już niestety tak kolorowo. Zaczęłam też czytać „Kobietę szpieg”, także o niej już w kwietniu.

Napisałam Wam również kilka słów na temat najnowszych marcowo-kwietniowych magazynów od Colorful Media.

W kinie nie byłam, na koncerty nie chodziłam, właściwie praktycznie tylko praca/dom, praca/dom – aż sama jestem zaskoczona. Mogłabym zwalić to na nawał różnych obowiązków i chorobę, ale w sumie po co się tłumaczyć – w kwietniu postaram się nadrobić. Albo w maju. No kiedyś na pewno ;)

Niewiele też było zdobyczy. Dwie książki: „Obca” Diany Gabaldon do recenzji od wyd. Świat Książki oraz „Życie w PRL. I strasznie, i śmiesznie” Iwony Kienzler do recenzji od wyd. Bellona. English Matters i Deutsch Aktuell od Colorful Media. Dostałam też od Krzysia płytę zespołu Riffertone „Someday, Somewhere” (oczywiście z autografem do kolekcji), których oświetlał na koncercie w Jazz Club Papaja w Ełku (nie ma na zdjęciu, bo jest w samochodzie ;)). Bardzo przyjemna muzyka.

Co jeszcze w marcu? Polecałam Wam (i nadal polecam) świetne blogi w ramach akcji Share Week 2015: Wielki Buk, Varia Czyta i Wstaw Tytuł. 

Bo piękne rzeczy dzieją się w kulturze.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s