KULTURALNIE BYŁO: luty ’15

Ostatni dzień lutego (ach, jaki krótki ten miesiąc) jest dobrą okazją do jego podsumowania :)

Poczynając od książek, które udało mi się przeczytać – nie będzie dla Was zaskoczeniem, że były to tylko dwie pozycje (nadal jednak jestem optymistką i wierzę, że nadejdzie dzień, w którym owe statystyki znacznie pójdą w górę ;)) – muszę przyznać, że były one niezwykle ciekawe i szczerze Wam je polecam: „My” Davida Nichollsa i „Baśnie Braci Grimm dla dorosłych i młodzieży” Philipa Pullmana. Obecnie jestem w trakcie czytania drugiego tomu „Sherlocka Holmesa” (wyd. Zysk i S-ka) – przepyszna literatura :)

Obejrzałam dwa, znakomite moim zdaniem, filmy: „Zaginioną dziewczynę” (Rosamund Pike!) i „Whiplash” (Oscar dla J.K. Simmonsa jak najbardziej zasłużony – świetna drugoplanowa rola!). Zobaczyłam też w końcu „Idę” – zdobywczynię tegorocznego Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. Oczywiście wielkie gratulacje dla autorów tej produkcji, jako Polka bardzo się cieszę z tego wyróżnienia, niemniej będąc z Wami absolutnie szczerą – mnie ten film nie zachwycił. Owszem, podobał się (zwłaszcza rewelacyjna A. Kulesza i urzekające, czarno-białe, niezwykle poetyckie zdjęcia Łukasza Żala), jednak nie zachwycił…
Zaczęłam też oglądać całkiem ciekawy serial – „Wikingowie”. Pierwszy sezon już za mną, zobaczymy, czy kolejne będą równie wciągające.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Monika Borzym, o której pisałam już kiedyś na blogu (klikamy TUTAJ) przyjechała do Ełku wraz z dwoma towarzyszącymi jej muzykami: Krzysztofem Pacanem (bas) i Arturem Gierczakiem (gitara), by zagrać w Jazz Club Papaja koncert (13.02). Oczywiście nie mogło mnie na nim zabraknąć. W zeszłym roku miałam okazję usłyszeć ją na żywo w Białymstoku, toteż wiedziałam już, czego dobrego mogę się po tym występie spodziewać. No i tak, jak przypuszczałam, było bardzo klimatycznie. Monika ma piękny wokal i bardzo świadomie go używa. Co więcej, po koncercie (ja, Krzysztof i jeszcze parę osób) spędziliśmy bardzo uroczy (coby łagodnie się wyrazić) wieczór w towarzystwie artystów :)

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Lutowe zdobycze. Jak ja lubię ten moment ;) W tym miesiącu nazbierało się ich nieco więcej niż w styczniu. „Blue Train” Johna Coltrane’a i „Spark of Life” Marcina Wasilewskiego Trio zakupiliśmy z Krzysztofem w okazyjnych cenach w empiku (jak ja kocham promocje, zwłaszcza tak świetnych pozycji!).
„Tam, gdzie rodzi się miłość” Edyty Świętek do recenzji od wyd. Replika. Bardzo spodobały mi się „Cienie przeszłości” owej autorki, toteż z wielkim zainteresowaniem i z dużymi oczekiwaniami sięgnęłam po ten tytuł (już nawet zaczęłam czytać, ale dopiero kilka stron, a więc za wcześnie, by się wypowiadać).
„Vera Atkins. Kobieta szpieg. Historia najlepszej agentki II wojny światowej” Williama Stevensona – również do recenzji od wyd. Replika. Podejrzewam, że to będzie niezwykle fascynująca lektura.
Biografia jednej z największych wokalistek jazzowych XX wieku nie może nie zachwycić! „Ella Fitzgerald” piórem Stuarta Nicholsona – wręcz nie mogę się doczekać chwili, kiedy zacznę czytać tę książkę (zakup własny).
„My” oraz „Jeden dzień” Davida Nichollsa. Pierwszy tytuł do recenzji od wyd. Świat Książki, drugi zakupiony w Biedronce za niecałe 10 zł (!).
No i ostatnia pozycja, tym razem w języku niemieckim (a więc będzie okazja do podszlifowania tegoż języka) – „Schnee” Orhana Pamuka (prezent).


A teraz czas na małą autopromocję ;) O czym wspominałam już niejednokrotnie, śpiewam w jazzowym zespole o jakże enigmatycznej (co dla niektórych) nazwie Quintertonic. Aranżujemy numery innych, ale tworzymy również swoje własne. Takim utworem jest „Kołysanka”. Muzykę stworzył w przeważającej części nasz saksofonista i klarnecista Marcin Łukawski, słowa zaś napisałam ja :) Radio 5 Ełk postanowiło puścić nasz numer słuchaczom po raz pierwszy 5.02. Nawet nie wiecie, jaka to radość – tym bardziej, że wielu osobom utwór ten naprawdę przypadł do gustu. Jeśli macie ochotę, to sami posłuchajcie:

Bo piękne rzeczy dzieją się w kulturze.

Advertisements

5 thoughts on “KULTURALNIE BYŁO: luty ’15

  1. welkinson pisze:

    „Zaginioną dziewczynę” polecam, choć filmu jeszcze nie widziałam, ale książka poza samą historią oddaje też uczucia i przemyślenia bohaterów… Więc na pewno coś doda do wrażeń wyniesionych z filmu :)

    • Marta Augustynowicz pisze:

      No ja właśnie trochę żałuję, że najpierw nie przeczytałam książki – teraz już nie będzie takiego napięcia, bo znam przebieg historii (choć może się mylę). Niemniej kiedyś na pewno sięgnę po „Zaginioną dziewczynę” w wersji papierowej :)
      Co do „Wikingów” to rzeczywiście serial wart obejrzenia! Dziś zamierzam wziąć się za kolejne odcinki :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s