MY – David Nicholls

MyRzecz mało odkrywcza, ale jakże prawdziwa – wygląd zewnętrzny ma znaczenie. I nawet jeśli (co oczywiste) nie tak wielkie, jak to, co jest „w środku”, to pierwsze wrażenie, ten moment przyciągania (lub jego brak) ma znaczenie. To, co widzimy – ma znaczenie. W przypadku najnowszej książki Davida Nichollsa (dla mnie pierwszej, z którą miałam do czynienia) wygląd okładki miał znaczenie. Ujrzawszy ją, uznałam, że chcę wiedzieć, co się pod nią kryje.

No i dowiedziałam się, czego absolutnie nie żałuję. Jest to bowiem bardzo ciekawa książka. Wciągnęłam się od pierwszej strony, ale kto by się nie wciągnął po takim wyznaniu…

„Connie usiadła.
– O czym ty mówisz?
– Wszystko w porządku. Ani śladu włamywaczy.
– Nie mówiłam o włamywaczach. Mówiłam, że nasze małżeństwo dobiegło końca. Douglasie, chyba chcę od ciebie odejść” (David Nicholls, My)

Ot tak, po prostu. Po prawie 25 latach małżeństwa.

A potem wyjechali w wakacyjną podróż. Oni i ich 17-letni syn, Albie. Douglas postanowił zrobić wszystko, by uratować swój związek z Connie, chciał jej udowodnić, że nadal mogą być razem, że jeszcze wiele dobrego ich czeka, że wszystko się jakoś ułoży. Marzył o tym, bo kochał swoją żonę ponad wszystko i nie wyobrażał sobie życia bez niej. Nie miał jednak łatwego zadania. Nie przy charakterze Connie, a tym bardziej Albiego, którzy niejednokrotnie byli wobec niego bardzo nieuczciwi i jeszcze bardziej samolubni. I tak jakoś wyszło, że to on musiał się starać, tak o względy żony, jak i poważanie (nie mówiąc o miłości) syna. Tak bardzo chciał mieć ich blisko siebie, tak bardzo chciał, by oni pragnęli tego samego…

To Douglas jest narratorem w tej powieści. To on opowiada nam historię swojego małżeństwa i ojcostwa. I to jemu kibicuje się najbardziej. I wcale niekoniecznie po to, by w pełni odzyskał swoją rodzinę. Moim zdaniem Douglas zasłużył na coś więcej i nie ukrywam, że cieszyłam się, gdy choćby w najmniejszym stopniu to dostawał.

Bardzo Wam polecam ten tytuł. Jest o miłości, która powinna trwać wiecznie, i której nic nie powinno zagrażać. A jednak. Czasem wszystko się zmienia. Tak nagle. Tak z zaskoczenia. A może po prostu jesteśmy zbyt zaślepieni, by w porę dostrzec pierwsze oznaki nieuniknionego? Może podświadomie wyzbywamy się poczucia, że to, co widzimy ma jakieś znaczenie?

Ku własnym przemyśleniom.


My/Us – David Nicholls, przeł. Jan Kraśko, Świat Książki 2015, s. 478

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Świat Książki

logo sk promocja

 

Advertisements

6 thoughts on “MY – David Nicholls

    • Marta Augustynowicz pisze:

      A ja właśnie kupiłam ostatnio „Jeden dzień” w Biedronce, bo był za 10 zł ;)
      Mam jednak nadzieję, że w przeciwieństwie do Ciebie nie zawiodę się :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s