KULTURALNIE BYŁO: styczeń ’15

Już dawno rozpoczął się kolejny miesiąc, niemniej na chwilę jeszcze powrócę do tego poprzedniego, do stycznia. Nie działo się wówczas u mnie zbyt wiele pod względem czytelniczym, ale i tak uważam ten okres za udany. Przede wszystkim dlatego, że wzięłam udział w trzech kolejnych, tym razem wyjazdowych koncertach „Pójdźcie za Gwiazdą” (w ramach przypomnienia klikamy tutaj i tutaj) – publiczność z okolicznych miejscowości (Kalinowo, 10.01, Pisanica, 11.01, Stare Juchy, 21.01) przyjęła nas bardzo ciepło, toteż grało i śpiewało się bardzo dobrze :). Miałam też ogromną przyjemność wystąpić wraz z moim ukochanym zespołem Quintertonic na prywatnym przyjęciu urodzinowym (Ełk, 16.01) – tu również atmosfera sprzyjała powstawaniu dobrym dźwiękom :).

Wracając jednak do tematu książek – przeczytałam jedynie „Morderstwo jako dzieło sztuki” Davida Morrella, ale, na szczęście, była to bardzo dobra powieść historyczna, także szczerze Wam ją polecam. W większości mam już za sobą również „Baśnie Braci Grimm dla dorosłych i młodzieży. Bez cenzury”, także niebawem napiszę parę słów na temat tej pozycji, moim zdaniem całkiem ciekawej zresztą :). W styczniu napisałam Wam również dwie recenzje książek przeczytanych jeszcze w grudniu („Dziewczyna, która słyszała kolory” – z racji, że nie przypadła mi do gustu, podałam ją dalej oraz „Ważne rozmowy Krysi o świecie. Tom 2. Rozmowy o konsumpcjonizmie”). O listopadowo-grudniowych numerach English Matters i Deutsch Aktuell również mogliście przeczytać  u mnie dopiero w styczniu (wiem, wiem, muszę się poprawić w kwestii organizacji czasu ;)).

Jeśli chodzi o obcowanie z kulturą „na zewnątrz”, to mogę wspomnieć jedynie o dwóch wyjściach do kina (oczywiście z moim ukochanym Krzysztofem :)). Pierwszym filmem był „Hobbit. Bitwa Pięciu Armii”. I cóż mogę powiedzieć, to na pewno nie jest już ten sam klimat, co we „Władcy Pierścieni”, niemniej sentyment pozostaje, także nie mogłabym nie obejrzeć tej produkcji. I nawet jeśli nie było już takiego zachwytu, jak przy Trylogii, to choćby dla samego Martina Freemana warto było! Co zaś tyczy drugiego filmu – „Exodus: Bogowie i królowie” również mnie nie powalił, chwilami się dłużył i nie do końca spełnił moje oczekiwania, ostatecznie jednak podobał mi się. Świetnie zobrazowane plagi egipskie, Christian Bale jako Mojżesz oraz Joel Edgerton jako Ramzes spisali się (co do tego drugiego, to Krzysztof miał odmienne zdanie ;)), szkoda tylko, że wątek ich relacji nie został nieco bardziej rozbudowany.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

No i moje styczniowe zdobycze. Powstrzymałam się przed zamawianiem/kupowaniem jakichkolwiek tytułów (zbyt duże zaległości na półkach), także, jak widać na wyżej załączonym zdjęciu, są tylko trzy pozycje. „Niedokończone opowieści” Charlotte Brontë kupiłam (a jednak!), bo była fajna promocja w empiku (-30%), „Potomków pierwszej czarownicy” dostałam od samej autorki, Zuzanny Gajewskiej (kochana, bardzo Ci dziękuję :)), natomiast płytę z autografem Gabi Kulki, The Escapist, otrzymałam od mojego najcudowniejszego Krzysztofa – oświetlał jej koncert w Jazz Club Papaja (ja nie mogłam na nim być, bo sama grałam swój własny – patrz wyżej Quintertonic, 16.01). Muszę przyznać, że to bardzo dobra muzyka. Już wcześniej słyszałam o porównaniach do Tori Amos czy Kate Bush i rzeczywiście nie da się nie porównywać, niemniej nie ma w tym nic złego, bo poziom Gabi jest równie wysoki, co u wyżej wymienionych artystek. Dla mnie bomba!

Bo piękne rzeczy dzieją się w kulturze.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s