Z JASNEGO NIEBA – Charlaine Harris

529Jeżeli śledzicie mojego bloga, to doskonale wiecie, jak wielką przyjemność sprawiło mi przeczytanie wcześniejszych tomów tej serii (dla przypomnienia klikamy TUTAJ :)). Aurora Teagarden – główna bohaterka – potrafiła mnie do siebie przekonać już od pierwszego „spotkania”. Nie miałam więc oporów, by zachęcać Was do zapoznania się z ową postacią :)

Niedawno wyszła kolejna, piąta już część przygód (choć nie wiem, czy to najlepiej dobrane słowo) Roe i dosyć szybko wpadła w moje ręce. Ucieszyłam się z tego powodu niezmiernie, niestety dosyć długo musiałam odwlekać rozpoczęcie czytania – miałam inne zobowiązania (ach, te niekończące się stosy książek ;)). Kiedy udało mi się w końcu znaleźć trochę czasu dla Aurory, chciałam „usłyszeć” wszystko, co się u niej ostatnio wydarzyło, i to od razu! Aurora, z racji swego upodobania do gadulstwa, nie oponowała. Tym razem jednak – o dziwo! – poczułam się rozczarowana…

Ja wiem, że to nie jest kryminał najwyższych lotów, nigdy nie miałam wobec tej serii specjalnie wielkich oczekiwań. Czytanie jej miało być dobrą rozrywką i zazwyczaj taką właśnie było. Nie tym razem! Nie będę Wam zdradzać fabuły – wystarczy, że napiszę, że Aurora jak zwykle stała się naocznym świadkiem morderstwa. Co więcej – morderstwa dobrze znanego jej (choć niezbyt lubianego) funkcjonariusza policji. Policja prowadziła swoje śledztwo, a Aurora – jak to miała w zwyczaju – wcale nie była gorsza w tej kwestii. Nie mogę powiedzieć, że „Z jasnego nieba” od początku było słabe – do pewnego momentu było nawet całkiem ciekawe. Ale to, w jaki sposób autorka tego cyklu – Charlaine Harris – postanowiła rozwiązać tę fabułę, to po prostu aż wierzyć mi się nie chcę! Zupełnie jakby nie miała pomysłu i na siłę próbowała napisać cokolwiek, byleby w końcu zamknąć ten temat. No nie jestem zadowolona z tego powodu. A nawet jestem trochę zła na nią, bo – jako czytelnik – czuję się po prostu zaniedbana.

Czy polecam tę książkę? Ciężko powiedzieć. Gdyby nie była to kolejna część cyklu, który tak śmiało nazywałam idealnym „czasoumilaczem”, to pewnie kazałabym Wam się trzymać od tego tytułu z daleka. Jeśli jednak zamierzacie poznać Aurorę Teagarden w całości, to nie ma takiej możliwości, by którąkolwiek z części pominąć. No więc czytajcie i piszcie o własnych odczuciach. Ciekawa jestem, czy Wy również będziecie tak bardzo rozczarowani… A ja mimo wszystko czekam na kolejne tomy – oby w tym lepszym wydaniu.

***

Z jasnego nieba. Aurora Teagarden/Dead Over Heels – Charlaine Harris, przeł. Martyna Plisenko, Replika 2014, s. 264

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Replika

185759_10151150395161292_628157059_n

Reklamy

One thought on “Z JASNEGO NIEBA – Charlaine Harris

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s