TRZY SYPIALNIE, JEDEN TRUP – Charlaine Harris

465No i stało się, co stać się miało. Wzięłam się za kolejne części cyklu z Aurorą Teagarden w roli głównej. Nie mogło być przecież inaczej. Dobrej rozrywki nie należy sobie odmawiać. Wręcz przeciwnie, trzeba brać i czerpać z niej jak najwięcej radości. Od tego przecież jest, czyż nie?

W przypadku „Trzech sypialni, jednego trupa” po raz kolejny można pocieszyć oko – te okładki są po prostu świetne! Takie klimatyczne i spójne. Absolutnie trafiają w mój gust! Jednak nie o oprawę tu chodzi, a o treść przede wszystkim. Wszak to ze względu na nią sięgamy po konkretną pozycję, licząc, że spełni nasze oczekiwania. No i cóż mogę teraz powiedzieć (napisać)? Nie jest to przecież moje pierwsze spotkanie z Roe. Wiedziałam, czego mogę się po niej spodziewać. Tym chętniej, notabene, rozpoczęłam czytanie. No i nie zawiodłam się. Było jak przedtem – lekko i przyjemnie. Tego właśnie potrzebowałam. I już się cieszę na kolejne spotkania z bohaterką tej serii. Aurora Teagarden jest bowiem zawsze mile widzianym gościem w moim domu.

Roe – o ile jeszcze tego nie wiecie – ma zawsze bardzo dużo do opowiedzenia. Niesłychane rzeczy dzieją się w jej miasteczku i, co więcej, zwykle ze szczególnym jej udziałem. Tym razem postanowiła spróbować swoich sił w zawodzie agentki nieruchomości. Oczywiście w firmie swojej matki. Nie do końca przypada jej to jednak do gustu, tym bardziej, że podczas pierwszego zlecenia (nieformalnego, w zastępstwie rodzicielki) odkrywa zwłoki jednej z pośredniczek w sypialni pokazywanego domu. No i zaczęło się. Kolejne morderstwo w Lawrenceton, kolejny przypadek, o którym Roe dowiaduje się jako pierwsza (znowu pojawia się na miejscu zbrodni przed innymi), kolejne śledztwo pani „detektyw”…

Bo ona nie potrafi inaczej! Nie potrafi się nie mieszać, nie przeszkadzać, nie działać na własną rękę. Taka już jest i już. Naraża się nieustannie. Tak, tak – tym razem również była o krok od śmierci. No cóż, nie ma rady na tę dziewczynę. Jedyne, co możemy dla niej zrobić, to trzymać kciuki, aby zawsze ktoś nad nią czuwał… Aha! Bo taki ktoś właśnie się w jej życiu pojawia. Szybko, nagle, nie wiadomo skąd. Kolejny obiekt do jeszcze większych westchnień niż kiedykolwiek wcześniej. A trochę już ich było. Czy tym razem będzie to coś poważniejszego? Hmm… czas pokaże. Mnie osobiście za każdym razem bawią jej rozterki miłosne. Chociaż ciężko nazwać to rozterkami. W moim odczuciu dla niej wszystko jest dosyć proste i nieskomplikowane. Tym ciekawsze są jej wewnętrzne monologi o facetach jej życia :)

Okropne morderstwa, nieustanne ich analizowanie, szukanie sprawcy (jak zwykle wśród „swoich”), w międzyczasie kolejne randki i szukanie nowego domu – o tym przeczytacie w tej części i jeśli chcecie się trochę rozerwać, to polecam. Bo czemu nie? ;)

***

Trzy sypialnie, jeden trup. Aurora Teagarden/Three Bedrooms, One Corpse – Charlaine Harris, przeł. Martyna Plisenko, Replika 2014, s. 300

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Replika

185759_10151150395161292_628157059_n

Reklamy

7 thoughts on “TRZY SYPIALNIE, JEDEN TRUP – Charlaine Harris

  1. palanee pisze:

    Okładki książek z tej serii rzeczywiście są interesujące i co najważniejsze bardzo spójne… Ja nigdy nie czytałam żadnej książki Harris, bo naczytałam się zarówno złych jak i dobrych opinii, szczególnie dotyczące książek o Sookie, tak że jakoś cały czas nie mogę się zdecydować. Z drugiej strony seria o Aurorze zbiera chyba same pozytywne oceny… I bądź tu, człowieku mądry ;)

    • Marta Augustynowicz pisze:

      Wszystko zależy do tego, jakie kto ma oczekiwania względem danej książki. Ja serii o Sookie również nie czytałam i póki co raczej nie zamierzam… Ale cykl z Aurorą bardzo przypadł mi do gustu. Bardzo lekkie czytadełko z wątkiem kryminalnym tle ;) Takich również mój umysł czasem potrzebuje. Mniemam, że nie tylko mój ;)

    • palanee pisze:

      Ach, dokładnie! Szczególnie teraz, gdy żar leje się z nieba i trudno skupić myśli na czymś bardzo ambitnym…

    • Marta Augustynowicz pisze:

      Niestety rozumiem Cię doskonale. Moja lista do przeczytania również się ciągnie i ciągnie… boję się, że czasu na wszystkie te książki zabraknie ;)

    • Marta Augustynowicz pisze:

      Jak to mówią: dla każdego co innego ;)
      Niemniej jak kiedyś wpadnie Ci w ręce, to nie oponuj – może to być dla Ciebie bardzo miłe „rozczarowanie” ;) :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s