NAWAŁNICA MIECZY. KREW I ZŁOTO – George R.R. Martin

krew i złotoDrugi tom „Nawałnicy mieczy” nie obniżył poziomu pierwszego. Wręcz przeciwnie – zachwycił mnie jeszcze bardziej niż te wszystkie przeczytane dotychczas, choć w gruncie rzeczy za każdym razem byłam/jestem przecież pełna podziwu dla talentu Martina. Tym razem jednak dostarczył wielu naprawdę silnych emocji! Mistrz nie zawodzi! Nie mam więc obaw, co do kolejnych tytułów tej serii. A i wydanie w nowej, filmowej okładce jak najbardziej mnie przekonuje.

Krew i złoto

Nadal dowiadujemy się o wszystkim z perspektywy tych samych bohaterów, co w „Stali i śniegu”. Następują jednak ogromne zmiany. Dzieje się tak dużo. Jest tak bardzo intensywnie. Nie ma ani chwili wytchnienia, tak dla czytelnika, jak i przede wszystkim dla owych bohaterów… Krwawe gody… Pamiętam, gdy po raz pierwszy zobaczyłam je w serialu… Czytając wcale nie ostygłam z emocji… Taki żal. Takie zdziwienie. To tak można? I co dalej? Miecze wojują nieprzerwanie. Za przelaną krew czy za obiecane złoto

Jamie to postać, która wzbudza we mnie najbardziej mieszane uczucia. On się zmienia, choć sam być może jeszcze tego nie dostrzega. Więcej widzi, więcej się zastanawia, myśli nad własną osobą, nad swoim losem. Zdaje się, że nie jest taki zgoła zły, na jakiego „pozował” przy pierwszym poznaniu. Ewoluuje. Co jest niezwykle słuszne przy doświadczeniach, których zasmakował. Choć pewne jego słowa nadal budzą odrazę.
Martin tworzy bohaterów z krwi i kości (za co niezwykle go cenię), którzy poddawani są ciągłym próbom, które z kolei wpływają na zmiany w ich myśleniu i postępowaniu…
Tyrion zdawał się być już wystarczająco pokrzywdzony przez los – karzeł, niechciany przez wszystkich, nawet przez własną żonę (nie miała prawa sprzeciwić się zamążpójściu), stale lekceważony przez innych, przez ojca. Co z tego, skoro czekały na niego jeszcze gorsze rzeczy. Miał zostać oskarżony o morderstwo kogoś niebywale ważnego. Na nic się wówczas zdały jego zapewnienia o niewinności. Co bowiem może znaczyć jego słowo wobec „dowodów” wszystkich „świadków” owego zabójstwa?
Sansa zaś ujrzała cień nadziei na to, że odzyska wolność, że ucieknie z Królewskiej Przystani. Ktoś zechciał ofiarować jej pomoc. Czy warto jednak wierzyć, iż nie chciał nic w zamian? Że zrobił to tylko i wyłącznie dla niej? Nawet nie próbuję być naiwna w tej kwestii. Jej siostra, Arya, również znalazła sposób na dotarcie tam, gdzie chciała, a przynajmniej na objęcie kierunku w tę upragnioną stronę. Nie liczyła jednak na innych. Wiedziała (tak sądziła), że straciła już swoją „watahę” i że może polegać jedynie na sobie… Bran. On również wybrał swój cel. Zupełnie inny niż jego siostry, wymagający wielkiej odwagi i bardzo długiej drogi. Co zaś dotyczy Rickona, najmłodszego ze Starków, tego Martin póki co nie wyjawia.
Bękart Neda Starka, mój ulubieniec – Jon Snow – staje się prawdziwym wojownikiem. Póki co bardzo podobnym do swojego ojca. Honorowy, obowiązkowy, waleczny (w świecie Martina nie są to przymioty zwycięzców – tacy również giną…). Tak wielką mam nadzieję, że nic tego nie zmieni… I że (przede wszystkim) nie zgubi go to tak samo, jak jego ojca (no właśnie). Ktoś będzie próbował nim manipulować. Ktoś poruszy jego najbardziej wrażliwe miejsca… Pociesza mnie jednak obecność Samwella blisko niego. Nocna Straż wiele mu będzie zawdzięczać – tak myślę.

A królów nadal wielu. Nadal knują, nadal roszczą sobie prawa. Gdy jedni umierają, ogłaszają się następni. Jedni mają mądrych doradców (jak Stannis Davosa), inni nieco mniej… Daenerys nadal za wielkim morzem, nadal wśród smoków i coraz większej armii… Oj, co to będzie się działo, gdy zjawi się wreszcie w Westeros. Poprawka! Co to się będzie działo, gdy Inni przekroczą mur?!? Niech ktoś ich powstrzyma!

Co tu gadać, trzeba czytać!

PS. Epilog (a raczej jego końcówka) wbija w fotel! Wow!

***

Nawałnica mieczy, część II: Krew i złoto/A Storm of Swords, vol. II: Blood and Gold – George R.R. Martin, przeł. Michał Jakuszewski, Zysk i S-ka 2014, s. 636

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka

logo-zysk

Reklamy

12 thoughts on “NAWAŁNICA MIECZY. KREW I ZŁOTO – George R.R. Martin

  1. KulturkaMaialis pisze:

    Ja niestety jestem dopiero na „Starciu królów”, ale jako że zbliża się sesja, obawiam się że nawet jego nie skończę przed wakacjami bo i inne książki czekają…

  2. palanee pisze:

    Nie czytam całej Twojej recenzji, aby sobie nie zaserwować spoilerów, szczególnie dotyczących bohaterów, którzy jeszcze zostali na placu boju ;) Naprawdę końcówka taka zaskakująca?

    • Marta Augustynowicz pisze:

      Oj bardzo, bardzo. Dla mnie totalny szok!
      Co do mojej recenzji – bez obaw, nie ma tam spoilerów. Raczej takie ogólne stwierdzenie co i jak. Nic konkretnego ;) Nie lubię zdradzać innym tego, co sami powinni przeczytać :)

  3. Bombeletta pisze:

    Ach, taki klasyczny godny George – chciałoby się żeby pisać szybciej i wydawał częściej, ale on zawsze ma inne pomysły i przedłuża w nieskończoność ;)
    Pamiętam wrażenia i pierwsze trzy części Sagi wbiły mnie w fotel :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s