BEZCENNY DAR – Jim Stovall

503Byłam przygotowana na coś zupełnie innego. Sądziłam, że „Bezcenny dar” będzie kolejną, miałam nadzieję, że udaną powieścią obyczajową, dzięki której „zatrzymam się” na chwilę, po czym „pójdę” dalej… Jak się później okazało, myliłam się. Czytając tę książkę miałam bowiem okazję rozpocząć ciekawą podróż po (tak, tak) moim własnym życiu, która nie skończyła się wraz z zamknięciem ostatniej strony. Zupełnie jak przekonywał o tym w przedmowie autor.

„(…) po przeczytaniu ostatniej strony Bezcennego daru będziesz innym człowiekiem. Gdy zamkniesz tę książkę, nasza wspólna wyprawa dobiegnie końca, lecz Twoja osobista podróż ku pełni Twojego powołania dopiero się rozpocznie” (J. Stovall, „Bezcenny dar”)

Nie czuję się innym człowiekiem, ale muszę przyznać, że książka ta zajmie ważne miejsce w mojej biblioteczce. Przede wszystkim dlatego, że przypomina o tym, co w życiu jest najważniejsze i co daje prawdziwe szczęście. Oczywiście nie będę udawać, że omówione wartości są dla mnie czymś nowym i zaskakującym. Wręcz przeciwnie, autor mówi o sprawach w gruncie rzeczy nad wyraz oczywistych, choć dla wielu osób, być może, nie do końca zrozumiałych. Dla mnie ważne jest, by o nich nie zapominać…

Fabuła jest bardzo prosta. Autor nie próbował nawet jej jakoś specjalnie komplikować, rozwijać. Miał cel – pokazać innym, jak żyć, by czerpać z tego dozgonną radość. Posłużył się śmiercią bardzo bogatego Reda Stevensa, na którego spadek łasili się wszyscy członkowie jego rodziny. Większość dostała to, czego chciała. Tylko jeden z nich, Jason Stevens, czuł się rozczarowany. Red miał bowiem dla niego coś zupełnie innego – 12 darów, które miał poznawać po jednym na miesiąc przez kolejny rok. Tylko wtedy, spełniając wszystkie przygotowane dla niego zadania, mógł otrzymać najwspanialszy dar, który dziadek stryjeczny dla niego zostawił. Co warto zauważyć, Jason zawsze był egoistyczny, rozpieszczony i sądził, że wszystko mu się należy. Red zauważył w nim jednak coś, co nakazało mu wierzyć, że wart jest otrzymania najwspanialszego spadku.

Narratorem i pośrednikiem Reda Stevensa jest jego największy przyjaciel i prawnik Theodore J. Hamilton. To z jego perspektywy dowiadujemy się o postępach Jasona, co w moim mniemaniu jest dość dużym uproszczeniem. Nie wiemy bowiem nic, co dzieje się w głowie młodego dziedzica w trakcie wykonywania przez niego zadań. Nie obserwujemy zbyt dokładnie przemiany, która w nim zachodzi. Poznajemy jedynie jego sprawozdania z końcem każdego miesiąca, w tym naukę, którą pojął i wiedzę, którą przyswoił. Na pewno byłoby ciekawiej, gdyby narratorem był Jason, ale jak już wspomniałam, celem autora było, jak mniemam, najprostsze z możliwych pokazanie drogi, która ułatwia życie pełnią życia.

Jim Stovall, autor tej książki, jest bardzo ciekawą postacią. Jest niewidomy, a mimo to bardzo wiele osiągnął (mistrz w podnoszeniu ciężarów, współzałożyciel i prezes amerykańskiej sieci telewizji narracyjnej, skierowanej głównie do osób niewidomych i ich rodzin, zdobywca Międzynarodowej Nagrody Humanitarnej, jeden z popularniejszych i najbardziej inspirujących mówców na świecie,…). Jego „Bezcenny dar” sprzedał się w milionach egzemplarzy, a w 2006 roku został zekranizowany (koniecznie muszę ten film obejrzeć!).

Polecam Wam tę książkę, bo w bardzo prosty, oczywisty (zapewne i nieco naiwny) sposób podpowiada nam, co i jak robić, by było dobrze – nam i innym ludziom, których spotykamy na swojej drodze, czasem nawet nie zdając sobie sprawy z ich ważności w naszym życiu.

Będę wracać do tej lektury.

***

Bezcenny dar/The Ultimate Gift – Jim Stovall, przeł. Tomasz Fortuna, Replika 2014, s. 204

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Replika

185759_10151150395161292_628157059_n

Reklamy

9 thoughts on “BEZCENNY DAR – Jim Stovall

  1. Agnieszka pisze:

    W połowie czytania recenzji zorientowałam się, że historia brzmi dziwnie znajomo – i uświadomiłam sobie, że widziałam całkiem niedawno ekranizację „Bezcennego daru”. Myślę, że Ci się spodoba :)

    • Marta Augustynowicz pisze:

      Poniekąd tak. Choć mam wrażenie, że tę drogę rozpoczęłam nawet wcześniej, jeszcze przed przeczytaniem tej książki – po prostu tożsame myślenie zbiegło mi się z autorem ;)
      Ta książka jest fajna, bo już po przeczytaniu jej, można do niej wracać, wybierając poszczególny rozdział (dar), który akurat nas interesuje :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s