SZKLANY DESZCZ – Magdalena Pawlik

szklany deszczDawno nie czytałam tak słabej książki. Zwykle ufam swojej intuicji przy wyborze kolejnej lektury, zdarza się jednak, że się na niej zawodzę (dobrze, że niezbyt często). Magdalena Pawlik popełniła bowiem powieść, która rozczarowała mnie totalnie. Urokliwa okładka i dość ciekawy opis to zdecydowanie największe (jeśli nie jedyne) atuty „Szklanego deszczu”.

Szesnastoletnia Susanne jest sierotą. Mieszka u apodyktycznej pani Libby, która bardzo źle traktuje swoje podopieczne, w tym dziewięcioletnią Stacy. Susanne darzy dziewczynkę siostrzaną miłością, a co za tym idzie, czuje się za nią odpowiedzialna. Z tego właśnie powodu ucieka wraz z nią z domu pani Libby, by szukać dla nich lepszego losu. Pomaga im w tym pewne tajemnicze piórko…

I tu wszelkie nadzieje, co do tej lektury zaczynają znikać. Susanne dowiaduje się bowiem, że jest córką królewskiej pary i jako jedyna może uratować Sautien przed zagładą Pustki. No super. Ale gdzie jakiekolwiek zaskoczenie z jej strony? Gdzie niedowierzanie, zaprzeczenie? Cokolwiek, co ludzkie? Dziewczyna przez 16 lat żyła w społeczeństwie wolnym od wszelkiej magii, bez rodziców, jakiejkolwiek innej rodziny, a tu z dnia na dzień dowiaduje się o niesamowitych rzeczach, które zdają się nie robić na niej żadnego wrażenia. Według mnie okazała się być dość pyszna, bo przyjęła wiadomość o swoim dziedzictwie bez zająknięcia, prosząc jedynie swoich poddanych o mówienie do niej per ty, gdyż wszyscy są sobie równi. Tym samym wyrusza w podróż pełną niebezpieczeństw, którym tylko ona jest w stanie stawić czoła…

Matko jedyna – co nowe zadanie (a trochę ich było) dowiadujemy się, jak bardzo jest ono niebezpieczne i jak ciężkie do wykonania (ileż można o tym czytać?!). I jakże wielkie to poświęcenie ze strony Susanne, że godzi się na to wszystko. I co z tego, skoro zainteresowania nie wzbudza to żadnego. Nuda, nuda, nuda.

No tak się po prostu nie robi! Nie można pisać książki fantasy, „upychając” w nią jedynie liczne wytwory wyobraźni – to zdecydowanie za mało! Każda powieść, bez względu na gatunek, wymaga odpowiedniego dawkowania informacji, emocji… Musi być solidne podłoże (dobrze zarysowane postaci, motywy ich postępowania), intrygująca fabuła, ciekawa konstrukcja… A przedstawienie Susanne jako sieroty, ale nad wyraz dobrej i opiekuńczej, nieskażonej niczym złym, to za mało (a i sympatii też owa bohaterka jakoś nie wzbudza – zresztą, jak żadna inna postać w tej książce). Powiedzenie, że coś jest złe lub dobre to za mało. Czytelnik musi mieć szansę na samodzielne podejmowanie decyzji, dokonywanie wyboru na podstawie tego, co bohaterowie danej książki czynią. Inaczej jest zbyt moralizatorsko, a przede wszystkim nudno, wręcz mdło. I tak właśnie było w tym przypadku. Jest mi przykro o tym pisać, bo zapewne autorka miała dobre intencje. Chciała pokazać, że w życiu najważniejsze są takie wartości jak: miłość, dobro, poświęcenie, itd…, ale powiedzenie o tym wprost, praktycznie na samym początku owej historii, to bardzo zły zabieg. Jeszcze wiele pracy przed Magdaleną Pawlik.

Nie mogę tej książki polecić. Niestety. Dla młodzieży jest dużo więcej, o wiele bardziej interesujących i wartościowych książek niż „Szklany deszcz”. Bywa.

***

Szklany deszcz – Magdalena Pawlik, Novae Res 2014, s. 364

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Novae Res

novaeres

Reklamy

7 thoughts on “SZKLANY DESZCZ – Magdalena Pawlik

  1. Szufladopółka pisze:

    Nie słyszałam o tej książce, ale chyba nie sięgnę po nią, ewentualne by się przekonać, ale mam swoje stosiki, więc szybko to nie nastąpi. Też nie lubię, gdy coś jest Czytelnikom mówione wprost, bardzo mnie to irytuje. Odnoszę wrażenie, że autor ma Czytelników za idiotów i o zielonej trawie mówi im, że jest zielona, gdyby się bez przypadek nie zorientowali…

  2. zajeckicajec pisze:

    Słyszałam o tej pozycji, że straszne flaki z olejem i okazuje się, że sama prawda ;) Novae Res co prawda daje szansę wielu młodym osobom na wydanie swoich książek, ale mogliby się nieco powstrzymać od wydawania takich śmieci ;)

    • Marta Augustynowicz pisze:

      To prawda. Szczerze się dziwię, że zdecydowali się wydać coś takiego. Na pewno przychylności czytelników dzięki takiej pozycji nie zyskają… No cóż.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s