KOŚCI NIEZGODY – Charlaine Harris

kości niezgodyTak jak zapowiedziałam po przeczytaniu „Prawdziwych morderstw”, tak też zrobiłam – sięgnęłam po drugą część przygód Aurory Teagarden, będąc z tego powodu bardzo zadowoloną.

Ja wiem, że ta książka niewiele ma wspólnego z prawdziwym kryminałem. Wiem też, że niewiele w niej nadzwyczaj wyszukanych rozwiązań fabularnych. Cóż jednak poradzę na to, że ta książka zwyczajnie mi się podoba! Charlaine Harris stworzyła postać, którą się pamięta, którą darzy się sympatią, z którą chce się przebywać – mimo jej wszelkich nieraz bardzo absurdalnych zachowań (a może właśnie ze względu na nie?).

Tym razem Aurora została posiadaczką wielkiego spadku. Dom, dużo pieniędzy, a do tego ciężarna kotka oraz… pewien dość kłopotliwy przedmiot, związany z tajemniczym morderstwem. Czyżby jej przyjaciółka, dawna członkini klubu pn. Prawdziwe Morderstwa, Jane, która, notabene, przepisała na nią cały swój majątek, była zamieszana w zabójstwo, o którym jednak nikt nic nie wiedział? Roe ponownie „przemieniła się” w detektywa, chcąc samodzielnie rozwiązać tę jakże frapującą zagadkę (jako miłośniczka prawdziwych morderstw, nawet jeśli tylko tych „na papierze”, nie mogła przecież uczynić inaczej – tym bardziej, że nie chciała zawczasu narażać doskonałej wręcz reputacji zmarłej). Sprawę skomplikowało inne, nieco większe znalezisko, a mianowicie ludzkie kości. Do akcji wkroczyła policja.

Muszę przyznać, że ta część podobała mi się nawet bardziej niż pierwsza. Zdaje się być nieco bardziej spójna, bez nadmiaru niepotrzebnych wątków (choć i tutaj znalazło się miejsce na dwa wesela, jeden pogrzeb, nowe znajomości, randki… – oj dzieje się w tym Lawrenceton, oj dzieje!). Poznajemy wielu nowych bohaterów, mieszkańców miasta, jednak nie na tyle, by ostatecznie któregoś z nich nie uznać za domniemanego zabójcę – tam każdy zdaje się stwarzać jedynie pozory dobrego sąsiada. Nigdy nie wiadomo, co kryje się za drzwiami ich domów… Dzięki temu zakończenie książki jest dość zaskakujące (wszak nie sposób wcześniej odgadnąć motywów zbrodni, nawet jeśli dobrze się trafiło, co do osoby), ale i nieco naiwne, jeśli porównując je do tych z kryminałów z prawdziwego zdarzenia. Lepiej więc nie porównywać, a czerpać jedynie przyjemność z tej lekkiej, jakże odprężającej lektury.

Poza główną, nieraz dość dziwaczną, a przy tym jakże spontaniczną bohaterką, przypadła mi do gustu jej matka – równie dobrze zarysowana, konsekwentnie prowadzona, a przy tym, pomimo wieku Roe (prawie 30 lat), nadal bardzo na nią wpływająca. Bo Roe to taka trochę wyrośnięta nastolatka jak na mój gust – pełna uroku i niegasnącego optymizmu, acz „nieco” nierozważna – dobrze więc, że ma przy sobie kogoś takiego, jak jej matka.

„Kości niezgody” czyta się niezwykle lekko. Język, którym Harris się posłużyła jest prosty i zrozumiały, dzięki czemu żaden czytelnik nie powinien odczuwać znużenia podczas czytania. Lektura na luźne popołudnie, w sam raz na miły relaks. Nie obciąża umysłu, raczej uwalnia go od wszelkich napięć.

Tak jak pisałam w poprzedniej recenzji – idealny „czasoumilacz” – polecam!

***

Kości niezgody. Aurora Teagarden/A Bone to Pick – Charlaine Harris, przeł. Martyna Plisenko, Replika 2013, s. 268

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Replika

185759_10151150395161292_628157059_n

Reklamy

4 thoughts on “KOŚCI NIEZGODY – Charlaine Harris

  1. zajeckicajec pisze:

    Poprzednia część leży u mnie na półce i się prosi o przeczytanie ;) Chętnie sobie kiedyś ten mój czas umilę, to wtedy może i po następne sięgnę. W ogóle coś widziałam, że niedługo chyba nowa część :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s