W CO GRAJĄ MATKI I CÓRKI – Katarzyna Korpolewska, Magdalena Kuydowicz

w co grają matki i córkiSięgnęłam po tę książkę, bo lubię psychologię. Głównie dlatego, że dotyczy ludzi. Lubię „widzieć” i rozumieć więcej. Lubię wiedzieć jak pewne rzeczy zmieniać, naprawiać. Człowiek jest tylko człowiekiem i nawet jeśli rozumnym, to nie zawsze w pełni świadomym. A świadomość tego, że dzieje się źle w jakiejś kwestii jest kluczem do tego, by móc zmienić to na lepsze… M.in. w relacjach matki z córką. To właśnie na ten temat prowadzona jest rozmowa w książce „W co grają matki i córki” – Magdalena Kuydowicz (dziennikarka) zadaje pytania Katarzynie Korpolewskiej (psycholog), próbując uzyskać odpowiedzi na to, co w niejednej rodzinie może spędzać sen z powiek…

Książka została podzielona na rozdziały, dotyczące konkretnych problemów, a mianowicie: Wstęp, czyli trudny początek, Czy przyjaźń jest możliwa?, Burza hormonów, Matka księżniczka, Matka modliszka, Gdy matka jest szefem, Matka roszczeniowa, Matka uzależniona, Ustawienia rodzinne, Matki desperatki, czyli mam chore dziecko, Moja córka jest singlem, Matka, córka i ten trzeci, Kochankowie matki, Kiedy córka kocha kobietę, Święta z mamą, Wspólne wakacje, Jak można żyć bez matki, Choroba w rodzinie, Czy ideały są potrzebne, czyli zakończenie. Nie jest to jednak zbyt obszerna pozycja, a przez to na pewno nie wyczerpuje tematu. Wszak nie o to w niej chodzi – za zaletę uważam fakt, iż wypowiedzi obu autorek nie są „zlepkiem” specjalistycznych, niewiele tłumaczących, niekończących się słówek, raczej przypominają szczerą, przyjazną rozmowę dwóch przyjaciółek przy kawie, które, tak jak niejedna z nas, doświadczyły i nadal doświadczają (jako matki i córki) sytuacji trudnych, zdawałoby się bez wyjścia. Im się wierzy, ich chce się słuchać, „przebywanie” z nimi daje wiele do myślenia. Co istotne – ta książka nie jest „wyrokiem”, nie ma też gotowych rozwiązań dla rodzinnych problemów – jej zadaniem jest wskazanie jedynie, że któryś z omawianych przez autorki problem może istnieć, i że wówczas należałoby się jemu (a przede wszystkim sobie) przyjrzeć. Słuszne to i pomocne. Byleby tylko chcieć coś z tym później zrobić.

Tak nieco prywatnie – ja na szczęście (jako córka) czuję, że między mną i moją mamą jest bardzo dobrze. Miałyśmy gorsze chwile, gdy się „nieco” buntowałam, ale czas zrobił swoje. Kiedyś jednak to ja zostanę mamą. Wiem, że nie jest to wcale taka prosta rola i łatwo o popełnienie błędów (im starsza jestem tym bardziej to rozumiem, a jeszcze bardziej rozumiem teraz moją rodzicielkę:)). Nikt jednak nie jest idealny, ani matka ani córka. Nie ma też dwóch takich samych osób, o takich samych pragnieniach, z takimi samymi potrzebami… – nawet jeśli łączą je więzy krwi. Trzeba więc rozmawiać, szukać obopólnego zrozumienia, pewnej tolerancji, ufności… (matki w tym największa rola, by potem córka nie powielała złych wzorców, by potrafiła odkryć własną tożsamość). O tym przede wszystkim trzeba pamiętać, co potwierdzają autorki.

Polecam.

***

W co grają matki i córki – Katarzyna Korpolewska, Magdalena Kuydowicz, Zysk i S-ka 2013, s. 200

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka

logo-zysk

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s