SYNEKDOCHA, NOWY JORK – Charlie Kaufman

synekdochaTen moment – kiedy kończę oglądać film, ale długo nie mogę przestać o nim myśleć. Czytam opinie innych, wyszukuję „ubrane” w czyjeś słowa moje własne wyobrażenia, odczucia odnośnie tego, co zobaczyłam. Zastanawiam się nad sensem, porównuję z własnymi doświadczeniami, przemyśleniami. Nie mogę przestać myśleć… Tak było i tym razem – „Synekdocha, Nowy Jork” to film, który swoją formą i treścią zachwycił mnie i zmusił do głębokiej refleksji.

Charlie’ego Kaufmana nie trzeba chyba nikomu przedstawiać – mniemam, że każdy, kto choć trochę interesuje się filmem, słyszał już kiedyś to nazwisko. Sławę zyskał jako scenarzysta (Oscar za scenariusz oryginalny do filmu „Zakochany bez pamięci”, który, notabene, uwielbiam!), przy omawianym przeze mnie obrazie zadebiutował jednak jako reżyser i trzeba to przyznać – wyszło mu to znakomicie! Ale żeby nie było – scenariusz też jest jego ;)

Film jest trudny, skomplikowany, niejednoznaczny, nie dla każdego. Wymaga wysiłku intelektualnego, skupienia, dużej wrażliwości. Dotyka tego, co wbrew pozorom zdaje się być najtrudniejsze i tego, co najpewniejsze – tajemnicy życia i śmierci. Główny bohater, Caden Cotard, jest reżyserem teatralnym, który po sukcesie jednej sztuki, rozpoczyna kolejną. Ta z kolei ma być dziełem jego życia, co w ostateczności się udaje – niestety w zbyt dosłownym znaczeniu, gdyż granica między fikcją i rzeczywistością zaczyna coraz bardziej zanikać… Sposób, w jaki zostało to ukazane, niektórym może wcale nie przypaść do gustu – jest dość chaotyczny, czasem niezrozumiały, niektórzy mogą powiedzieć, że wręcz dziwaczny. Być może, ale ja dostrzegłam w tym pewien artyzm, zresztą niezwykle do mnie przemawiający. Te wycięte czasem z kontekstu sceny, miały swoją siłę, swego rodzaju prawdę. Mam wrażenie, że nic tam nie powstało bez przyczyny, że wszystko było bardzo dobrze przemyślane, choć łatwo można było się w tym wszystkim pogubić;)

Z pewną przykrością oglądałam poczynania aktorskie odtwórcy głównej roli, ale tylko z jednego powodu – był nim nieżyjący już Philip Seymour Hoffman – rewelacyjny aktor, wspaniały talent, tak dobrze ukazany w owej produkcji – taka wielka strata…
Ale inni również dobrze się spisali, m.in. Catherine Keener, Samantha Morton, Michelle Williams czy Emily Watson, czyli mówiąc w skrócie – kobiety Cotarda. To z nimi związana była jego historia, wszelkie problemy, rozczarowania…

Zresztą, to naprawdę smutna opowieść. Pokazuje, w jak łatwy sposób można umrzeć jeszcze za życia, podejmując takie a nie inne decyzje. Dla jednych ten film mówi o tym, że i tak wszytko jest bez znaczenia, że wszyscy umrzemy, że nic po nas nie zostanie. Dla mnie jednak jest w tym coś innego – mam wrażenie, że Kaufman chciał pokazać, że nawet jeśli nasze życie przypomina sztukę, w której większość (w tym my sami) gra, to wciąż mamy szansę na to by zrobić coś dobrze, ku naszej uciesze, że wciąż mamy szansę…

Chyba nie potrafię nic więcej teraz napisać – wciąż „trawię”… Zachęcam jednak do zmierzenia się z tą produkcją! Takie filmy trzeba znać!

***

Synekdocha, Nowy Jork/Synecdoche, New York (USA 2008) – Charlie Kaufman, Best Film

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Best Film

bf_logo

Reklamy

4 thoughts on “SYNEKDOCHA, NOWY JORK – Charlie Kaufman

    • Marta Augustynowicz pisze:

      W Polsce nigdy nie miał swojej kinowej premiery – niestety. Także nie każdy miał szansę o nim usłyszeć. Ale na DVD jak najbardziej dostępny, więc polecam! Ja dosyć długo miałam go w planach i w końcu się udało – czego nie żałuję :)

    • Marta Augustynowicz pisze:

      Z tego, co czytałam to ten film bardzo podzielił widzów – jedni mają zdanie podobne do Ciebie, innym bliżej do moich odczuć. I dobrze. Myślę, że to kwestia nas samych – naszej wrażliwości… Do mnie trafił, bo dostrzegłam w nim coś, co mnie poruszyło… Przemówił do mnie. Stylistyka tego filmu jak najbardziej mi odpowiada.
      Ale rozumiem osoby, dla których niewiele on znaczy – jak już wspomniałam, ten film nie jest dla każdego;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s