ZNIEWOLONY. 12 YEARS A SLAVE – Solomon Northup

zniewolonyO tej książce zrobiło się głośno za sprawą filmu o tożsamym tytule (premiera światowa w 2013 r.). Historia, która zainspirowała twórców obrazu (m.in. nagrodzonym Złotym Globem i nominowanym w 9 kategoriach do Oscara), była rzeczywistym doświadczeniem autora książki – Solomona Northupa.

W tym, co przeżył, nie był odosobniony. W XIX w., na Południu Ameryki, niewolnictwo było czymś „normalnym” – jakkolwiek by to teraz brzmiało. Handel czarnymi ludźmi miał przynosić korzyści ludziom białym, przede wszystkim pod względem finansowym (sprzedający dostawał pieniądze za „towar”, kupujący miał dodatkowe ręce do pracy, która, notabene, również miała przynosić mu założone zyski).  Ludzie czarni nie byli traktowani jako prawowici obywatele Ameryki – według białych bliżej im było do małp…

„(…) Czy zgodnie z Deklaracją Niepodległości wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi? – Tak – powiedział Epps. – Ale wszyscy ludzie, a nie czarnuchy i małpy (…)”. (Zniewolony. 12 Years A Slave, S. Northup)

Takie myślenie miało niestety zbyt wielu, by móc jemu w łatwy sposób zapobiec. Na szczęście, na Północy było znacznie lepiej. Ludzie czarni mogli żyć jako wolni ludzie, chronieni prawem (niewolnictwo zostało zniesione w 1787 r.). Solomon Northup był więc człowiekiem wolnym. Do tego wykształconym, utalentowanym (grał na skrzypcach), pracowitym, oddanym rodzinie. Mimo to, w 1841 r. został przebiegle porwany i sprzedany handlarzom niewolników! Tak oto rozpoczął się jego 12-letni okres uciemiężenia, który postanowił spisać, by przedstawić światu prawdziwe, jakże brutalne oblicze niewolnictwa. 

Nie ma możliwości, by człowieka wrażliwego, pełnego empatii wobec drugiej, tak pokrzywdzonej przez innych osoby, historia ta nie poruszyła. Wystarczy wyobrazić sobie podobną sytuację, tylko z naszym udziałem, by odezwały się uczucia smutku, goryczy, głębokiego żalu, a przede wszystkim poczucie wielkiej niesprawiedliwości.

Co warto podkreślić, Solomon Northup nie był pisarzem. Nie napisał tej książki ku uciesze czytelników, nie starał się o odpowiednie zabiegi stylistyczne, nie upiększał… Miał na celu tylko jedno – napisać p r a w d ę, szczegółowo zrelacjonować wydarzenia (miejsca, ludzi), które przyczyniły się do pozbawienia wolnego człowieka… wolności. Gdyby to była fikcyjna opowieść, nikt by się nią nie zachwycał, ale to był autentyk. Z tego powodu wydawca nie ingerował w styl Solomona – mimo wielu zauważalnych błędów. Ma to swój pewien urok. Czytamy tę opowieść nieokraszoną zbędnymi „dodatkami”, redakcyjnymi zmianami, dzięki czemu odkrywamy nie tylko kolejne wydarzenia z życia autora, ale i jego – moim zdaniem – duszę. Dobroć, uczciwość, szczerość, szacunek wobec innych (również białych, bo całkiem wiele im zawdzięczał…), wiarę i nadzieję (choć nieraz gasnące w obliczu doznawanego cierpienia). To jego historia (jego wspomnienia, jego słowa), choć mogłaby – niestety – należeć do wielu… 

Tak dla jasności – polecam! :)

***

Zniewolony. 12 Years A Slave/12 Years A Slave – Solomon Northup, przeł. Martyna Plisenko, Replika 2014, s. 320

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Replika

185759_10151150395161292_628157059_n

Reklamy

10 thoughts on “ZNIEWOLONY. 12 YEARS A SLAVE – Solomon Northup

  1. palanee pisze:

    A ja czytałam wiele negatywnych lub neutralnych opinii na temat filmu. Dlatego też jestem ciekawa jak film ma się do książki (o której swoją drogą do tej pory nie wiedziałam)…

    • Marta Augustynowicz pisze:

      Ja jeszcze nie widziałam filmu, ale bardzo jestem jego ciekawa… Mniemam, że to będzie jednak całkiem co innego niż książka. Bo tak jak już pisałam – gdyby nie była ona napisana przez osobę, która faktycznie doświadczyła tego okrucieństwa, to byłaby raczej bardzo przeciętna… Ale świadomość czytania autentycznego świadectwa człowieka zniewolonego (na dodatek bezprawnie) podnosi rangę tej historii…

  2. Szufladopółka pisze:

    Ja niestety zaczęłam od filmu. Niestety w kontekście, że nie od książki, a nie, że film był zły. Bo był dobry, jeśli można tak powiedzieć ,o czymś co jest smutne i wstrząsające…
    O ile mi wiadomo książka pojawiła się w Polsce niemal równo z filmem, o tym, że istniała dowiedziałam się podczas napisów końcowych w filmie i od razu byłam zła, bo nie wiem czy ją przeczytam. Nie wiem czy będę w stanie przejść przez to jeszcze raz, tym bardziej, że w tym przypadku, z racji, że autorem był sam Northup, będzie to jeszcze bardziej realne.

    • Marta Augustynowicz pisze:

      Ja mimo wszystko radzę Ci przeczytać, chociażby po to, by skonfrontować sposób relacji owej historii… Podejrzewam, że film był dużo bardziej emocjonalny, a raczej, że przedstawione obrazy były odpowiednio „podkolorowane”, byle tylko poruszyć widza… W książce jest rzeczywisty przekaz doświadczeń – okrutny, ale Northup nie trudził się na sentymentalne opisy, raczej szczerze opisywał jak było… Oczywiście realizm tej historii zatrważał, ale nie na tyle, by przez nią nie przejść. Ja na pewno obejrzę film, a Tobie radzę przeczytać książkę :)

  3. Keira pisze:

    O filmie ostatnio głośno, więc chcąc nie chcąc o nim usłyszałam i nabrałam ogromnej ochoty, żeby go obejrzeć. Nie wiedziałam, że istnieje książka, bardzo się cieszę, że się dowiedziałam, bo teraz sięgnę najpierw po nią. Czuję, że to mocna historia.

    • Marta Augustynowicz pisze:

      Nie ma innej opcji – historia taka jak ta musi być mocna! Niewolnictwo i całe cierpienie z nim związane… podejrzewam, że nie ma słów, które w pełni, by je wyraziły. Ale do książki jak najbardziej warto zajrzeć, tym bardziej, że w planach masz film:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s