LITTLE EARTHQUAKES – Tori Amos

Little+EarthquakesWiele lat temu pewien znajomy (starszy ode mnie jakieś 10 lat) opowiadał mi o pewnej wokalistce. Zachęcał mnie, bym zapoznała się z jej twórczością – ponoć dość ambitną. Szczególną uwagę poświęcał jej autorskim tekstom – ponoć wartościowym, intymnym, poruszającym nierzadko trudne tematy. Mówił, że jest wyjątkowa i warto zmierzyć się z jej muzyką. Nie posłuchałam.
Tori Amos – zważając na moje ówczesne gusta muzyczne – nie mieściła się w kręgu moich zainteresowań. Czas jednak zrobił swoje. To, co podobało się gimnazjalistce, nie koniecznie odpowiadało licealistce, a potem studentce… Zmieniło się moje spojrzenie na muzykę. Zaczęłam oczekiwać czego więcej niż prostego rytmu i ładnej melodii. Zaczęłam szukać nowych wrażeń, doznań słuchowych, które poruszają, wywołują silne emocje i zachęcają do dalszych poszukiwań…

Sięgnęłam więc po debiutancką płytę owej piosenkarki – „Little Earthquakes” – i aż sama się zdziwiłam jak bardzo mnie ona zachwyciła. Okazało się, że to, co mówił mój znajomy, było prawdą. Tori Amos to artystka w pełnym tego słowa znaczeniu. Sama pisze teksty, komponuje muzykę, gra na pianinie – z piorunującym efektem. Jej występy na żywo mają w sobie jakąś magię. Przykuwa uwagę nawet wtedy, gdy na scenie jest tylko ona i jej pianino (mam nadzieję, że kiedyś będę mogła się o tym przekonać nie tylko dzięki YouTube). 

Co zaś dotyczy samego albumu. Piosenki, które w nim znajdziecie są bardzo emocjonalne, na swój sposób poetyckie. Tori nie wyśpiewuje tych utworów, ona je przeżywa swoim głosem, interpretuje tak, by brzmiały niczym opowieść, a nawet pewne wyznanie. Co zresztą wcale nie odbiega od rzeczywistości, bowiem piosenki te są wynikiem jej doświadczeń, przemyśleń, obserwacji. Czuć w nich pewien bunt, chęć uwolnienia się od pewnych utartych zachowań, stereotypów. Tori chce, by jej głos zaczął się w końcu liczyć, chce odrzucić milczenie. Mówi więc o dzieciństwie, religii, związkach, tak modnym ostatnio gender (acz w innych kontekstach), często w sposób ironiczny, sarkastyczny.

Dodatkowo to brzmienie pianina, które zajmuje honorowe miejsce zaraz obok wokalu. Gra Tori jest równie poruszająca, co jej śpiew – ma duszę.

Tori Amos stworzyła bardzo intymny album, z którego jednak czerpać mogą wszyscy. Być może, podobnie jak ona kiedyś, tak Wy teraz macie problemy, które wymagają wynaturzenia, wysłuchania, zrozumienia… Zachęcam do wsłuchania się w każdy dźwięk i w każde słowo tej muzyki – piękna rzecz!

***

Większość numerów po prostu uwielbiam – poniżej jeden z singli „Silent All these Years”.

***

Little Earthquakes (1992) – Tori Amos, Warner Music Poland

Advertisements

4 thoughts on “LITTLE EARTHQUAKES – Tori Amos

  1. palanee pisze:

    Jak to się wszystko zmienia :) Sama się sobie dziwię, czego to ja słuchałam mając te 14-15 lat. Na całe szczęście człowiek dojrzewa. A Tori Amos wprowadza niesamowity nastrój, bardzo intymny.

    • Marta Augustynowicz pisze:

      Jak ja pomyślę, czego kiedyś słuchałam, to aż śmiać mi się chce ;)
      Dobrze, że człowiek dojrzewa i coraz więcej oczekuje nie tylko względem samego siebie, ale wobec wszystkiego, z czym się na co dzień styka :)

  2. Tigerlily pisze:

    Bardzo lubię Tori Amos, choć przyznam, że całej jej twórczości nie znam. Ta magia na scenie pewnie jest wynikiem charyzmy. Ach… aż nabrałam ochoty, żeby sobie jej posłuchać :)

    • Marta Augustynowicz pisze:

      O tak, Tori Amos jest bardzo charyzmatyczną artystką.
      I ja też nie poznałam jeszcze całej jej twórczości – mam 5 płyt Tori, ale „poluję” na kolejne:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s