ECHO KLUCZY – Marta Maciaszek

S__2C65Mając już za sobą lekturę „Pewnego Franka” – jakże ciekawej, mądrej, a przy tym zabawnej książki dla dzieci, bez chwili wahania sięgnęłam po kolejną, także spod pióra Marty Maciaszek, tym razem kierowaną jednak do „nieco” starszych czytelników.

Już pierwsze opisy mocno mnie zaskoczyły przez wzgląd na wybiórczość informacji oraz duże niedopowiedzenia narratora (czego zresztą nie zabrakło również w dalszych częściach powieści). Kolejne zdania tak szybko posuwały się w czasie. Rok 1955. Policja zabiera Marcela Kłosińskiego (to on zresztą relacjonuje całą swoją historię) z domu. Sąd uznaje go winnym – wyrok: 10 lat pozbawienia wolności bez możliwości wcześniejszego odwoływania się. 15-letni chłopiec dokonuje zbrodni, o której jednak niewiele dane nam jest się dowiedzieć. Początkowo nie byłam z tego faktu zbyt zadowolona (o co tutaj chodzi? Młody Polak zostaje skazany na dość długi pobyt w londyńskim więzieniu, a tu brak jakiegokolwiek sprzeciwu, wątpliwości, wytłumaczenia sytuacji – ciekawość dopominała się o swoje!). Z czasem jednak zrozumiałam, że nie ma to najmniejszego znaczenia. Stało się, co się stało. Ważne było już tylko jedno pytanie: co dalej?

No właśnie, dalej było bardzo nietypowo, mało realnie, wręcz jeszcze bardziej zagadkowo niż na wstępie. A wszystko przez te dziwne wizje chłopca… Miewał je niemal codziennie, tak we śnie, jak i na jawie – zupełnie zatarła się granica obu tych rzeczywistości. A ja zupełnie nie wiedziałam, co o tym wszystkim myśleć? Skąd taki pomysł? Co więcej – w jaki sposób zostanie rozwinięty i czy nie poczuję rozczarowania przez potencjalnie wielce naiwną opowiastkę o przeznaczeniu dwóch nieznanych sobie, aczkolwiek naprawdę istniejących osób (Marcel, swoją drogą dość zagubiony młodzieniec, „widzi” Emilkę – 10-letnią dziewczynkę, z czasem dorastającą kobietę z tzw. „dobrego domu”)? Wszak strona po stronie byłam świadkiem narodzin bardzo silnych uczuć…być może nawet miłości – acz chciałoby się rzecz, że w dość „schizofrenicznej” odsłonie.

Nieważne, gdyż historię tę pochłaniałam z coraz większym, nieprzesadzonym zainteresowaniem. Miała bowiem w sobie coś magicznego, bardzo przyciągającego. Właściwie ciężko mi jest wytłumaczyć, dlaczego tak bardzo mi się spodobała – choć fakt ten nie podlega dyskusji. Mimo wielu pytań, które mogłabym zadać autorce odnośnie logiki i realności wielu zaistniałych sytuacji, to wcale nie czuję potrzeby, by to robić. Wręcz przeciwnie, mam szczerą nadzieję, iż dowiem się czegoś więcej (o Marcelu i jego zbrodni, o Emilce, która nie wiedzieć czemu pojawiła się w jego głowie – jak to w ogóle możliwe?, o eleganckim panu w kapeluszu, którego Marcel miał przypuszczenie znać, o tym, gdzie jego rodzice się teraz podziewają i dlaczego zostawili dom w takim stanie, jakby zaraz mieli wrócić…) dopiero przy czytaniu kontynuacji „Echa kluczy” – a wiem od samej autorki, iż właśnie nad nią pracuje :)

Zdecydowanie polecam! Styl pisarski Marty Maciaszek wiele obiecuje – także przy kolejnych odsłonach jej literackiego talentu może być już tylko lepiej. Wierzę, że tak właśnie będzie :)

***

Echo kluczy – Marta Maciaszek, Novae Res 2013, s. 244

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Novae Res

novaeres

Advertisements

13 thoughts on “ECHO KLUCZY – Marta Maciaszek

  1. miqaisonfire pisze:

    Cieszy mnie to, że tak na poważnie wzięłaś się za odkrywanie twórczości debiutujących pisarzy. Prawdę powiedziawszy nie ma dla nich nic lepszego niż pozytywna recenzja blogera, przynajmniej na początek. To w końcu dzięki nam kręci się ta machina :)

    • naPIĘKNEJ pisze:

      A na pewno w bardzo dużej mierze ;)
      Trzeba przyznać, że wielu debiutantów potrafi naprawdę pozytywnie zaskoczyć, m.in. Marta Maciaszek – dla mnie to wspaniałe odkrycie. W jej stylu jest coś niebanalnego, co mnie bardzo przyciąga :) Dlatego cieszę się, mogąc polecać takich właśnie autorów :)

  2. cyrysia pisze:

    Skończyłam czytać właśnie tę książkę, ale nie zdradzę moich odczuć:) Za dwa dni ukaże się moja recenzja. Jedno tylko napiszę, że to naprawdę nietypowa powieść ;)

    • marta maciaszek pisze:

      Nie umiem zapanowac nad ciekawoscia bo kazda opinia o moim raczkowaniu w pisaniu daje mi duzo emocji i sily do robienia tego dalej;)

  3. Marta Maciaszek pisze:

    Marta:) Mam wiecej ksiazek napisanych niz wydanych. Nigdy mi weny i pomyslow nie brakowalo a raczej odwagi. Pewnego dnia obudzilam sie rano i przestalam bac. Stwierdzilam, ze teraz jest czas na spelnianie marzen. I nie mylilam sie. Bedzie wiecej. Mam nadzieje kazda lepsza:)

  4. Marta Maciaszek pisze:

    Pani naPieknej. Czytajac takie slowa az sie lza szczescia kreci w oku. Naprawde. Powiem Pani w tajemnicy, że w tej sekundzie pisze:) Chocby tylko Pani i kilka jeszcze ciekawych dalszych losow M i E czytelnikow mialo to przeczytac to bede bardzo szczesliwa!!!

    • naPIĘKNEJ pisze:

      A ja mam nadzieję, że ciekawych Pani książek znajdzie się jak najwięcej :)
      Pozdrawiam i niegasnącej weny twórczej życzę :))
      ~tez Marta ;)

  5. Marta Maciaszek pisze:

    Dziekuje:) To trudna ksiazka z powodu przenikania sie tego co rzeczywiste i nierzeczywiste, czesto wnerwiajaca, bo nie zaspokaja ciekawosci opowiadajac wszystko od A do Zet a pozostawiajac szereg niewyjasnionych spraw… Ciesze się, że zobaczyla w tym Pani jej zalete.:) Mialam nadzieje, ze tak wlasnie bedzie. Dziekuje:)

    • naPIĘKNEJ pisze:

      :) Pani Marto, z niecierpliwością będę czekać na kontynuację „Echa kluczy”, bo naprawdę nie mogłam się od tej historii oderwać. A teraz chcę więcej! :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s