DOM KRYTY GONTEM – Nina Stanisławska

pobraneNie da się uciec od przeszłości – nieważne jak bardzo byśmy tego chcieli. Co więcej – może wcale nie warto tego robić. To co już się wydarzyło nie jest ważniejsze od tego co jest czy od tego, co dopiero ma nastąpić, jednak warto zdać sobie sprawę, że uciekanie od dawnych, zwłaszcza tych przykrych wydarzeń, nigdy nie będzie w pełni kojące dla psychiki – podświadomość nie zapomina, zaś w chwilach najmniej oczekiwanych przywraca wspomnienia…

Prof. dr hab. n. med. Janusz Brzozowski – tytuł przed nazwiskiem mówi sam za siebie – to człowiek sukcesu, wykształcony, wysoko „ustawiony” – mający znajomości… Żona, dzieci, duży dom, dworek na Mazurach – można by rzec, że ma wszystko, czego potrzeba, by czuć się bezpiecznie, by być szczęśliwym. Tak przynajmniej powiedziałby niejeden, spoglądając na jego życie „z boku”. Nic bardziej mylnego. Ten człowiek nie jest szczęśliwy, a tym bardziej jego rodzina. Wszelkie frustracje wynikające z niespełnionych oczekiwań względem najbliższych mu osób, przelewa właśnie na nie, wini je za wszystko, nie pochwala ich wyborów, chce być „Panem i Władcą” ich życia. Zabija więc w nich wszelką wiarę i nadzieję na jakiekolwiek zrozumienie, empatię, gest dobrej woli z jego strony…

A teraz nie żyje. 

Od informacji o jego śmierci rozpoczyna się fabuła powieści. Nekrolog w gazecie czytają Robert i Olga, tym samym rozpoczynają walkę z dawnymi demonami, ze wspomnieniami, które już nigdy miały nie powrócić…

Historia jest wciągająca. Strona po stronie odkrywa przed nami kolejne tajemnice rodziny Brzozowskich. Dowiadujemy się o nich dzięki głównym bohaterom, którymi są wyżej wspomniani Robert – dawny sąsiad Brzozowskiego i potajemny wielbiciel jego młodszej córki Ewy oraz Olga – starsza, „wyklęta” córka profesora. Nieoczekiwanie dla tych dwojga istotną postacią staje się również Lena – tajemnicza spadkobierczyni części majątku zmarłego… Nie chcę zdradzać za bardzo fabuły, dlatego napiszę jedynie, że owe trzy nieznane sobie wcześniej osoby, połączyła śmierć prof. Brzozowskiego oraz refleksja, która u schyłku życia musiała go dopaść. Tak bardzo do niego niepasujące uczucia żalu za dawno wyrządzone grzechy, wymusiły postanowienie poprawy. Tylko czy skrzywdzone przez niego osoby były w stanie wybaczyć mu całe zło, którego przez niego doświadczyły? Tego dowiedzcie się już sami.

„Dom kryty gontem” nie jest powieścią wybitną, ale na pewno więcej niż poprawną. Poświadcza, że każdy czyn z przeszłości niesie za sobą konsekwencje, mogące obciążyć nawet całe dalsze życie – nie tylko własne. Zastanawiałam się tylko, dlaczego akurat taki tytuł? Jaki ma związek z treścią przeczytanej przeze mnie historii? Odpowiedzi mogą być różne. Ja jednak skojarzyłam go z luksusem (z tego, co się dowiedziałam, to gont jest materiałem bardzo drogim, niedostępnym każdemu). Większość ludzi pragnie go w postaci choćby tak pięknego, dużego domu, który należał do rodziny Brzozowskich. Tyle, że każdy luksus ma swoją cenę. Nie tylko w postaci „złotówek”, ale również tę o wiele gorszą – w postaci domowej przemocy fizycznej czy psychicznej. Rodzina Brzozowskiego doświadczyła tego osobiście, poniosła wielkie straty i żadne pieniądze nie były w stanie tego zmienić. Pozorny luksus. Choć może przede wszystkim względny – bo dla wielu takim luksusem będzie przede wszystkim Dom, który tworzą kochający, szanujący i dbający o siebie ludzie, a nie drogie materiały, otaczające ich przedmioty. Trzeba jednak umieć dokonać wyboru – byle nie za późno

Jedyne, co mi się nie podobało w tej książce, to pewien wątek miłosny, którego również nie zabrakło. Rozumiem, że umieszczenie go nie było bezcelowe, jednak sposób w jaki go przedstawiono – dość naiwny, banalny, niedostatecznie przemyślany – osłabia nieco tę pozycję. Nie na tyle jednak, by nie polecać tej książki dalej. Wręcz przeciwnie – polecam bardzo, gdyż czyta się ją naprawdę dobrze. A dodam, że jest to debiut!  Z wielką ciekawością czekam więc na efekty dalszych poczynań literackich Niny Stanisławskiej.

***

Dom kryty gontem – Nina Stanisławska, Zysk i S-ka 2013, s. 300

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka

logo-zysk

Reklamy

5 thoughts on “DOM KRYTY GONTEM – Nina Stanisławska

  1. palanee pisze:

    Z tymi wątkami miłosnymi to chyba ostatnio tak jest, że jest wrzucany trochę na siłę (może takie są zalecenia wydawcy?) Bo niby lepiej się sprzeda – nawet jeśli zabrzmi on banalnie czy też nie będzie pasował do całości. Co prawda nie wiem, jak jest w tym przypadku, ale czy też nie odnosisz takiego wrażenia?

    • naPIĘKNEJ pisze:

      Coś w tym jest. Zdarza mi się czytać książki, w których pewne wątki miłosne zdają się być jak najbardziej zbyteczne. Nie wiem czy takie są zalecenia wydawcy – raczej wątpię, gdy chodzi o debiutantów… Chodzi bardziej o to, by, nawet jeśli ów niepotrzebny wątek miłosny się dodaje, to robić to ze smakiem, w sposób przemyślany, intrygujący, tak, by przekonać czytelnika, iż taki wątek jest jednak potrzebny – niestety zdarza się, że autorom brakuje pomysłowości..
      W przypadku tej książki rozumiem idee wprowadzenia historii miłosnej, aczkolwiek najmniej mi się podobała i nieco obniżyła moją ocenę.

    • palanee pisze:

      Być może wśród debiutantów rzadziej się to zdarza, choć z drugiej strony wątki miłosne i seksualne lepiej się sprzedają. Ostatnio czytałam książkę, w której wątek miłosny (i to homoseksualny) wręcz bił po oczach, że nie dość, że nie pasuje do całości, to jeszcze jakby wklejony i oderwany od fabuły. Zgadzam się z Tobą, że jeśli autor (czy robi to z własnej woli czy też z powodu nacisków wydawcy) powinien zrobić to umiejętnie. Bo dobrze wkomponowany wątek miłosny, w którym czuć tę chemię, czyta się z przyjemnością i z zaciekawieniem przewraca się kolejne strony :)

  2. ansomia pisze:

    Skoro to warty przeczytania debiut, to czemu nie? Z chęcią przeczytam, szkoda tylko, że ten wątek miłosny okazał się taki banalny. :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s