WOJNA DOMOWA – Stephan Elliott

Wojna domowaCo za film! Po raz drugi, po kilku latach obejrzałam go z taką samą niekłamaną przyjemnością, jaką odczuwałam za pierwszym razem. Uwielbiam, gdy powstają tego typu komedie: inteligentne, zaskakujące, poruszające ciekawy temat, zapadające w pamięć, a przy tym szczerze zabawne. Zresztą, bardzo cenię sobie brytyjskie produkcje (nawet jeśli tworzone we współpracy z innym krajem – tu z Kanadą), a gdy swój udział w ich realizacji ma BBC, to już przed seansem wiem, że czeka mnie naprawdę dobre kino. Tak też było w tym przypadku.

Wojna domowa jest dziełem reżyserskim Stephana Elliotta (Priscilla, królowa pustyni), który razem z Sheridanem Jobbinsem stworzył również (na podstawie sztuki Noela Cowarda) scenariusz do tego filmu – z jakże błyskotliwymi dialogami i nieprzeciętnym humorem pełnym sarkazmu i ironii. Miód na moje uszy!:)

Rzecz dzieje się w latach 20./30. XX wieku, w posiadłości rodzinnej młodego Anglika, Johna Whittakera (Ben Barnes), który powraca do domu razem ze swoją świeżo poślubioną żoną Laritą (Jessica Biel). Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, iż:
1. Larita jest Amerykanką.
2. Larita jest wyzwoloną, nowoczesną, ścigającą się zawodowo, zbyt seksowną i zbyt pewną siebie kobietą.
3. Larita nie jest ułożoną dziewczyną z brytyjskiej arystokracji, do której rodzina Whittakerów należy.
No i się zaczęło. Matka Johna (Kristin Scott Thomas) nie ukrywa swojego niezadowolenia i wielkiego rozczarowania. Tym samym nie daje za wygraną – wciąż prowokuje swoją synową, mając nadzieję ją zmienić, a jeszcze lepiej przegonić… Innego zdania jest jednak ojciec Johna (Colin Firth), dla którego małżonka jego syna wcale nie zdaje się przeszkadzać, wręcz darzy ją pewną sympatią – to jego własna żona najbardziej uprzykrza mu życie…oraz wspomnienia z wojny.
Akcja rozwija się wyśmienicie! A zetknięcie się dwóch odmiennych kultur wcale nie jest takie proste. Larita początkowo próbuje się dostosowywać do zwyczajów gospodarzy, ale widząc, że i tak nie zyskuje przez to sympatii teściowej, postanawia być w pełni sobą – jakiekolwiek miałoby to przynieść skutki…

Aktorstwo znakomite! W szczególności „weteranów” brytyjskiego kina: C. Firtha i K. Scott Thomas. Każdy najmniejszy ruch ich twarzy wykonany z pełną premedytacją – przemyślany od początku do końca. Postaci w pełni świadomie wykreowane i przedstawione tak, że nic tylko patrzeć i podziwiać. Bardzo miło zaskoczyła mnie również gra J. Biel i B. Barnesa – właściwie spisali się bardzo dobrze, biorąc pod uwagę, jakim wyzwaniem było dorównanie – choć w pewnym przybliżeniu – swoim starszym kolegom, a przynajmniej „nie odstawanie” od nich.

Co mogłabym uznać za mankament tego obrazu? Może jedynie zbytnią teatralność poniektórych scen – zwłaszcza ostatniej. Z drugiej zaś strony wpisywała się ona w atmosferę całości. Także nie narzekam.
Za to zdecydowanie polecam! 

***

Wojna domowa/Easy Virtue (Wielka Brytania, Kanada, 2008) – Stephan Elliott, Best Film

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Best Film

bf_logo

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s