RYSUNEK W SERCU – Wioletta Szulc

 

rysunek w sercuZ przykrością stwierdzam już na wstępie, iż jestem bardzo rozczarowana debiutem literackim Wioletty Szulc. Jej Rysunek w sercu zdawał się wiele obiecywać – po dokończeniu lektury pozostał mi jedynie gorzki posmak niespełnionych obietnic. A mogło być tak pięknie. I tak „smacznie”…

Anna Lawenda i Adam Ostrowski. Ona – niczym niewyróżniająca się śmiertelniczka, tłumaczka języka angielskiego. On – trzystuletni wampir, bogaty biznesmen o szarmanckich manierach – tak rzadko spotykanych u współczesnych mężczyzn.
Ona dodatkowo tworzy obrazy – szczególnie lubuje się w architekturze tak widzianych budynków, jak i tych powstałych w jej wyobraźni. Co dziwne – udaje jej się narysować pewien dworek, który w rzeczywistości spłonął trzysta lat wcześniej. Jego dworek! Dzięki temu, oraz innym zbiegom okoliczności, spotykają się po raz pierwszy(?) w życiu, co odmienia ich dotychczasowe myślenie na temat uczuć, miłości i przeznaczenia.

Wszystko super. Do pomysłu nie mam najmniejszych zastrzeżeń, wszak lubię czasem poczytać romanse (nawet jeśli paranormalne), na dodatek bardzo zaintrygował mnie wątek z tym rysunkiem – nie mogłam się doczekać jego rozwinięcia. Spodziewałam się zaskakujących odpowiedzi.
Z niecierpliwością na nie czekałam! W międzyczasie coraz bardziej irytowała mnie postać Anny. Niby cicha myszka, niby taka rozważna, zdystansowana, nie wierząca, że ktoś mógłby ją kiedyś pokochać… – a jednak: dość szybko zgadza się na przyjazd do posiadłości Adama (pod pretekstem malowania mu kolejnych dzieł – bo o tym, że on jest wampirem i że ona namalowała jego dawny dom, to ona nic nie wie), a jeszcze szybciej zaczyna czuć coś niewyobrażalnie silnego do swego gospodarza – zresztą nie bez wzajemności… Oj, mdło się zaczęło robić, naiwnościom nie było końca! Książka przegadana, zero dawkowania informacji – wszystko raz dwa i już! Takie „amerykańskie” romansidło: kocha czy nie kocha? Kocha! O nie, jednak nie możemy być razem (po punkcie kulminacyjnym, którego nie zdradzę), a na sam koniec? Domyślcie się sami;)

Z wielkim bólem to piszę, bo czytając co dalsze strony, żywiłam wielką nadzieję na opamiętanie się autorki, by zamiast smętnych dialogów, w końcu coś się zaczęło dziać. Próby tego były zauważalne, aczkolwiek moim zdaniem nieudane. Zawiodłam się. Okazało się, że motyw z tajemniczym rysunkiem był jedynie pretekstem do przedstawienia dwóch odmiennych sobie światów możliwych do połączenia dzięki przeznaczeniu… Zbyt pobieżnie potraktowany temat, zbyt szybko, bez możliwości wzbudzenia większych (oczekiwanych przecież) wątpliwości. Reakcja Anny na wiadomość, że Adam jest wampirem? Szkoda gadać, o innych jej reakcjach nie wspominając… Eh, żałuję bardzo.

Poleciłabym tę książkę nastoletnim dziewczynom, ale zbyt liczne sceny erotyczne zdecydowanie nie są dla nich. Dorosłym (dojrzałym!) kobietom nie polecam, bo naiwność bohaterów i całej powieści przytłacza i nudzi po prostu. Chyba, że ktoś takie „cuda” lubi…

***

Rysunek w sercu – Wioletta Szulc, Novae Res 2013, s. 340

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Novae Res

novaeres

Advertisements

10 thoughts on “RYSUNEK W SERCU – Wioletta Szulc

    • naPIĘKNEJ pisze:

      Moim zdaniem :)
      Aczkolwiek czytałam również pochlebną recenzję tej książki… Niektórzy po prostu lubią tego typu romansidła – podejrzewam, że nastoletnim dziewczynom takie dialogi mogą się podobać. Ja już jestem „za stara” na takie historie, hehe;) Chyba, że napisane w sposób niebanalny, ciekawy.

    • missfeather pisze:

      Chyba będę się musiała osobiście przekonać – to najpewniejszy sposób. Potem z czystym sumieniem będę mogła się wypowiadać :)

    • naPIĘKNEJ pisze:

      He, he :) Powiem tak, ta książka może się podobać.
      We mnie ostatnio trochę więcej cynizmu niż romantyzmu chyba, także „słodkie słówka” tylko w ograniczonych ilościach, hehe;)
      Ale wiesz, mnie ta historia początkowo zaintrygowała, czytałam ją z ciekawością, co będzie dalej. Rozczarowałam się, bo dialogi, sceny głównych bohaterów były przesłodzone, banalne, i nie porywały, a niestety przeważały w całej powieści względem innych wątków – autorka nie potrafiła dozować emocji, nie rozwijała ich, a przez to szybko zaczęła nudzić powtarzając schematy…
      Dla porównania „Zmierzch” wciągnął mnie na całego ;))

  1. Tigerlily pisze:

    Chyba pierwszy raz czytam u Ciebie tak bardzo nieprzychylną recenzję :) Z tego, co piszesz to i pomysł nie jest jakoś szczególnie oryginalny, taki misz masz popularnych wątków filmowo-literackich. Dobry pisarz nawet z gniota zrobi arcydzieło, a początkujący, który nie jest pewny swojego pióra, moim zdaniem powinien wymyślić coś oryginalnego, by pomysłem przykryć niedostatki.

    • naPIĘKNEJ pisze:

      O właśnie!:)
      Wiesz, lubię dawać szansę książkom, które zdecydowałam się z jakichś względów przeczytać – zawsze próbuję odnaleźć w nich coś, co ułatwi mi ich dalsze czytanie;) Niestety, w tym przypadku kicha! Zaczęłam nawet czytać na głos pewien dialog mojemu K., to zaraz zwrócił mi uwagę, że gdy oglądam filmy, w których podobne zdania występują, to zaraz narzekam, że banał, że tandeta.. No cóż – miał rację.

    • Tigerlily pisze:

      Nie każdy debiut jest udany, zastanawiam się tylko na jakiej podstawie wydawnictwo zgodziło się wydać taką książkę, skoro nie ma w niej nic interesującego, a i talent nie zachwyca.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s