SAMOBÓJSTWO – Marlena Ledzianowska

978-83-7722-515-8Lubię literaturę obyczajową. Lubię poznawać historie, które mogłyby dotyczyć (i zapewne niejednokrotnie tak jest) każdego z nas. Lubię, gdy temat fabuły nie jest mi obcy (choć niekoniecznie z powodu osobistych doświadczeń). Miałam nadzieję polubić Marlenę Ledzianowską za jej wnikliwość społeczną, za trafne obserwacje ludzkich zachowań, za (choćby) poprawny ich zapis… Czy tak właśnie się stało? Poniżej znajdziecie odpowiedź.

Przede wszystkim zacznę od tytyłu. Samobójstwo. Z góry więc można przypuszczać, że któremuś z bohaterów nie będzie się wiodło zbyt dobrze (bo skądże inaczej pojawiłby się owy motyw?) Co więcej, o próbie odebrania sobie życia przez pewną (choć pare stron dalej dowiadujemy się już którą) kobietę czytamy już na początku powieści. Skacze do rzeki. Zauważywszy to pewien (do czasu) mężczyzna biegnie jej na ratunek, po czym cofamy się nieco w czasie, poznając losy obojga bohaterów ostatecznego, jakże niepotrzebnego wydarzenia…

Teresa Danielewicz, około 30-stki, nauczycielka języka polskiego w liceum, mieszka w Toruniu razem z mężem, córeczką i psem. Na pozór ma więc wszystko, czego zawsze chciała…  Czyżby? Mąż Jurek – prawnik – coraz więcej czasu spędza w pracy, nie mając go wówczas za dużo dla rodziny. Córka Aneta – 5-latka – zaczyna być swego rodzaju ciężarem (wiadomo, dzieci wymagają poświęcenia im większej uwagi). Na dodatek Teresa zaczyna mieć problemy w szkole, w której pracuje. Wicedyrektorka uwzięła się na nią, doprowadzając ją nawet do myśli o zmianie miejsca pracy. Wsparcia szuka u przyjaciółki Renaty, która zaczyna być jednak zbyt nachalna w dawaniu „dobrych rad”, zwłaszcza, gdy nie jest o nie proszona. Jest też mama Teresy, która podobnie „zawsze wie lepiej”. Teresa czuje się przytłoczona swoim życiem, kilkoma etatami (nauczycielki, sprzątaczki, kucharki, opiekunki dziecka…) i jakże niedoceniona (zwłaszcza przez męża). Na dodatek ten sąsiad-hedonista (jak zwykła o nim myśleć, zanim go bliżej poznała…) nie daje jej się w nocy wyspać przez te głośne imprezowanie.

Kacper Winkler, zamożny, choć samotny mężczyzna blisko 30-stki, korzysta z życia najlepiej jak potrafi, urządzając imprezy w swoim sterylnym, minimalistycznym, nowoczesnym mieszkaniu, otaczając się drogimi przedmiotami, pięknymi kobietami, sądząc, że lepiej przecież być nie może. Nie dla niego pseudo-sielanka rodzinna. Nie wierzy w małżeństwo, dzieci, Dom… Do czasu. Wszytko powoli zaczyna się zmieniać w momencie, gdy dostaje e-mail od nieznanej mu wcześniej sąsiadki z prośbą o „wyciszenie” tych głośnych zabaw nocnych (a na jednej wiadomości się nie skończy).

Co będzie dalej? O tym przeczytajcie już sami. Podpowiem jednak, że Teresa jest coraz bardziej rozczarowana swoim życiem, najbliższymi jej osobami (nie bezpodstawnie zresztą). Przestaje sobie radzić, łamie się, popada w melancholię, jest z nią coraz gorzej.
Kacper natomiast zaczyna wątpić w życie, które dotychczas prowadził, czegoś zaczyna mu brakować, puste ściany doskwierają, myśli o tym, by coś zmienić, dojrzewa.

Muszę przyznać, że nawet się w tę książkę wciągnęłam, Fabuła jest całkiem interesująca. Tak wiele jest przecież kobiet, które sobie nie radzą, którym brakuje sił i motywacji na walkę o samą siebie. Sama znam takie. Zupełnie niepamiętające o własnych potrzebach, o tzw. zdrowym egoizmie. W końcu dochodzi do wyczerpania psychicznego i różne mogą być tego konsekwencje. Książka ku przestrodze. Autorka daje do zrozumienia, że czasem trzeba coś zmienić, by było lepiej, trzeba zaryzykować i nawet pocierpieć, ale w konsekwencji łzy mogą przynieść o wiele większe szczęście (tego akurat sama jestem przykładem).

Niestety, trochę się zawiodłam. Przede wszystkim zakończeniem (jakże niezrozumiałym i niekonsekwentnym w odniesieniu do stylu i techniki pisania autorki w całej powieści). A poza tym – czasem bardzo słabymi dialogami i niezbyt jednak wyrazistym charakterem Kacpra. Co do Teresy, to nie mam zastrzeżeń (autorka też jest polonistką, więc jak mniemam, mogła wzorować się na własnych doświadczeniach w kreowaniu tej postaci). Jednak Kacper był zbyt chaotycznie prowadzony. Nie potrafiłam go tak naprawdę sobie wyobrazić, nie umiałam stworzyć w swoim umyśle jego obrazu. Najbardziej zaś polubiłam Anetkę. Cudowna, inteligentna, choć trochę zapomniana przez rodziców dziewczynka – jak dla mnie mogłoby być jej więcej.

Ledzianowska napisała całkiem przyzwoitą powieść, choć moim zdaniem przydałoby się jej większe „dopieszczenie”, wówczas czytałoby się dużo lepiej, choć i tak specjalnie nie narzekam;)

***

Samobójstwo – Marlena Ledzianowska, Novae Res 2013, s. 394

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Novae Res

ff2a7-novaeres

Reklamy

5 thoughts on “SAMOBÓJSTWO – Marlena Ledzianowska

  1. cyrysia pisze:

    Mnie osobiście książka się podobała, ale faktycznie zakończenie pozostawia duży niedosyt, lecz cóż, mam tylko nadzieję, że kolejna powieść tejże autroki będzie już znacznie lepsza.

    • naPIĘKNEJ pisze:

      No zakończenie bardzo dziwne… Przynajmniej ja go nie rozumiem. Książka odkryciem nie jest, ale biorąc pod uwagę fakt, że jest to obyczajówka, to czytało sie ją całkiem dobrze. Autorka się starała – to czuć na pewno. Mam wrażenie, że stać ją na jeszcze więcej. Byleby pamiętała, że diabeł tkwi w szczegółach – zwłaszcza, gdy czytelnik jest nieco bardziej wymagający i nie taki znowu naiwny;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s