PTASIEK – William Wharton

Ptasiek - W.WhartonW jednej ze swoich książek William Wharton wzmiankuje, że w swoich powieściach powinno się pisać o tym, co się zna (przede wszystkim pod względem emocjonalnym). Wierzył (jak dobrze pamiętam i pojmuję), że tylko wtedy można pisać naprawdę dobrze i prawdziwie, gdy zna i rozumie się poruszany temat, gdy współodczuwa się myśli i emocje bohaterów, gdy postacie są „blisko” samego ciebie. Nie dziwi więc rodzaj literatury przez autora preferowany (powieść obyczajowo-psychologiczna), nie dziwią też bohaterowie nim „przesiąknięci”.
Zdaje się zresztą, że obrał całkiem słuszną drogę, biorąc pod uwagę fakt, że już za swój debiut został laureatem National Book Awards (1980) – jednej z najbardziej prestiżowych nagród literackich w USA. Ptasiek, bo to o tej pozycji mowa, został napisany dwa lata wcześniej, w 1978 roku i muszę przyznać, że należycie go doceniono.

Ptaśka poznajemy w dość specyficznych okolicznościach – w szpitalu psychiatrycznym oczami jego jedynego przyjaciela Ala, który nie dowierza własnym oczom, widząc, jak bardzo przypomina swoim zachowaniem prawdziwego ptaka. Owszem, Ptasiek (prawdziwego imienia nie poznajemy) od najmłodszych lat był wielkim pasjonatem ptaków – najpierw gołębi, a potem kanarków… – jednak to, co się z nim stało, zdawało się być niemożliwym.

„Jesteśmy stuknięci, bo nie możemy pogodzić się z tym, że rzeczy dzieją się bez najmniejszego powodu i nie mają żadnego znaczenia. Nie podoba nam się obraz życia jako biegu przez płotki, które jakoś tam trzeba pokonać. Wydaje mi się, że każdy, kto nie jest wariatem, po prostu za wszelką cenę prze dalej. Żyją z dnia na dzień, tylko dlatego, że po jednym dniu przychodzi następny, a jak już skończą im się dni, zamykają powieki i mówią, że umarli” (Ptasiek, W. Wharton)

Narratorów jest dwóch – wspomniany już Al oraz sam Ptasiek. Z tym, że ten pierwszy, poza opisami obrazów, przemyśleń ze szpitala, wraca wspomnieniami do dzieciństwa, do chwil spędzonych razem, do różnych przygód, doświadczeń, w których Ptasiek wykazywał zadziwiające, nadzwyczaj silne zamiłowanie do ptaków… Ptasiek zaś opowiada o tym, za co je tak uwielbia i czego im zazdrości.

„Chciałem wiedzieć o ptakach wszystko aż do końca. Chciałem być jak ptak i chciałem latać – latać naprawdę” (Ptasiek, W, Wharton)

Ta pasja (w wyniku której powstała w końcu hodowla kanarków) zaczyna przemieniać się w obsesję, szaleństwo, zwłaszcza, gdy w swoich, zdawałoby się świadomych snach, Ptasiek staje się kanarkiem i zakochuje się w pewnej samiczce tegoż gatunku (a na samym zakochaniu się nie kończy!). Jawa miesza się ze snem. Rzeczywistość mętnieje, a chłopiec-ptak przestaje rozumieć, co się z nim dzieje, co jest prawdą, a co nie.

Książka wymaga skupienia. Nie sądzę, by nadawała się do autobusu czy innego zatłoczonego miejsca. Na tę książkę trzeba mieć czas, trzeba się jej na swój sposób poświęcić – inaczej wiele ważnych słów może nie być dostrzeżonych. I nawet jeśli chwilami odczuwa się znużenie zbyt dokładnymi opowieściami Ptaśka w stylu „z życia ptaków”, to po przeczytaniu całości wiem, że były one konieczne. Inaczej nie poznalibyśmy głównego bohatera, nie wiedzielibyśmy, skąd i w jaki sposób „rodził się” w nim ptak – stworzenie z pozoru wolne i niezależne…

„Ptaki tak samo jak ludzie, od tak dawna żyją w klatkach, że pozapominały masę rzeczy, które powinny im przychodzić naturalnie” (Ptasiek, W. Wharton)

William Wharton opisał spotkanie Ala z Ptaśkiem tuż po II wojnie światowej, w której zresztą wzięli udział (podobnie jak autor), i która przysporzyła im ciężkich ran (fizycznych, choć przede wszystkim psychicznych – podobnie jak u autora). A ptaki? Pisarz również był ich wielkim fanem, co jednak, znając stosowane przez niego reguły pisarskie, nie powinno dziwić…

Polecam bardziej wymagającym czytelnikom.

***

Ptasiek/Birdy – William Wharton, przeł. Jolanta Kozak, REBIS 1995, s. 280

Reklamy

4 thoughts on “PTASIEK – William Wharton

  1. eM eR pisze:

    Pamiętam tę książkę jeszcze z czasów gimnazjum i do tej pory mam o niej jedną opinię: bardzo, bardzo dziwna, obsesyjna i niekomfortowa. To nie jest powieść, którą przeczyta się w jedną noc, jeśli chce się z niej wyciągnąć całą jej wartość. Ale szczerze powiedziawszy – dla mnie trochę za ciężka. Być może do niej wrócę, ale dopiero za kilka lat.

    • naPIĘKNEJ pisze:

      Ta książka rzeczywiście jest trudna. Ale warto się z nią zmierzyć, potraktować jako wyzwanie. Myślę, że ja również jeszcze kiedyś do niej wrócę… Teraz jednak zamierzam obejrzeć film na jej podstawie, wyreżyserowany przez Alana Parkera – na pewno napiszę wówczas o swoich wrażeniach. Mam nadzieję, że film będzie łatwiejszy;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s