MARATON – Przemek Corso

 

Maraton - P. CorsoJuż dawno tak bardzo nie wciągnęłam się w żadną historię. Zaledwie kilka godzin i książkę przeczytałam. Od razu zaznaczę, że z wielkim, nie przesadzonym zainteresowaniem. I z wypiekami na twarzy… Maraton Przemka Corso, to naprawdę bardzo dobra literatura. A skoro już na wstępie tak wysoko ją oceniłam, to teraz wypada przejść do argumentów uzasadniających moją opinię.

Przede wszystkim zacznę od wyjaśnienia w skrócie fabuły książki wraz z przedstawieniem jej najważniejszych bohaterów.
Amadeusz czy też po prostu Deo, to facet, którego poznajemy w najmniej sprzyjających okolicznościach, choć ostatnimi czasy dość częstych, gdy to alkohol ma największy wpływ na jego zachowanie, bowiem ów stan upojenia zdaje się nie mieć końca. Bohater sam jednak dostaje nagłego olśnienia, że coś jest nie tak. Był akurat razem ze swoim starszym kumplem-pracodawcą-mentorem Mirkiem w pewnym klubie, poszedł do wc, pijany w sztok, gdy nagle zdał sobie sprawę, że nie jest dobrze, że dalej tak być nie może. Sam siebie zaczął nazywać alkoholikiem. Jednak zarówno Mirek, jak i jego druga, zdaje się najbliższa osoba – narzeczona Marta, nie zauważają problemu, wręcz niwelują go, mówiąc, że Deo taki jest i już. Praca, stres – normalne. Jednak oprócz alkoholu, zaczynają się również zdrady (zresztą „pod wpływem”).  Nie bez powodu poznajemy więc Sarę – najlepszą przyjaciółkę Marty oraz Kasię – kelnerkę z wyżej wspomnianego klubu. Sceny z ich udziałem są nasiąkniętę pikantnymi, dość obcesowymi scenami. A zresztą, zważywszy na pierwszoosobą narrację Amadeusza i sporą ilość dialogów, w całej powieści nie zabrakło „mocnych” opisów. Nie ma się jednak co dziwić. „Demony”, które dopadły umysł bohatera, powodowały takie, a nie inne zachowania, pełne napięcia, gniewu, wybuchowości, agresji. Zdawałoby się, że ma wszystko: dobrą pracę (sukcesywnie publikował w poczytnej gazecie), majątek, miłość… a jednak – nie był szczęśliwy. Czuł totalne wyczerpanie, bezsensowność, stracił wiarę w ludzkość, a przede wszystkim w siebie.
Amadeusz chciał, musiał coś ze sobą zrobić, coś zmienić, choć sam nie wiedział, co by to mogło być. Los sam za niego zdecydował. Potrąca go samochód, ale (co graniczyło z cudem) przeżywa. A kierowca rzekomo odpowiedzialny za niedoszłą śmierć głównego bohatera – Pan Samochodzik (jak nazywa go Deo) – okazuje się mieć na niego nie mały wpływ. Oj dzieje się dalej, dzieje…

Jestem pod wielkim wrażeniem, jak autorowi udało się przedstawić specyfikę obecnego pokolenia, pędzącego przed siebie, goniącego za „czymś ważnym” bez większych refleksji, bez doceniania tego, co się już ma. Choć niekoniecznie mowa tu o rzeczach materialnych… Chwilami byłam bardzo przerażona samą myślą, że to pokolenie w większości tak właśnie funkcjonuje.
Mimo, że nie jestem fanką stosowania wulgaryzmów w literaturze, a na pewno nie w takich ilościach jak w Maratonie, to muszę przyznać, że w tym przypadku nie przeszkadzało mi to, wręcz przeciwnie – czułam, że są one na swój sposób potrzebne, że dookreślają pewną większą grupę społeczną… I nawet jeśli ja do niej nie należę, to taka grupa istnieje. Tacy ludzie istnieją. Bardzo pogubieni, choć nie zawsze tego świadomi.

Nie ma co więcej pisać, to trzeba przeczytać. Zdecydowanie.

***

Maraton – Przemek Corso, Novae Res 2013, s. 234

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Novae Res

ff2a7-novaeres

Advertisements

12 thoughts on “MARATON – Przemek Corso

  1. Przemek Corso pisze:

    Dzięki za budującą recenzję… Nie spodziewałem się, że szukanie recenzji i opinii dot. mojej nowej książki może być przygodą samą w sobie.

    ***

    I warto pisać dalej.

    • naPIĘKNEJ pisze:

      Warto, warto!:) Nie omieszkam również przeczytać Twoją poprzednią książkę – chcę wierzyć, że będzie (jest) równie dobra.
      Jeszcze raz gratuluję:)

    • Przemek Corso pisze:

      Też chcę wierzyć, że jest równie dobra… ale jest po prostu zupełnie inna.

      Tak myślę. Chyba… Lubi ktoś Sherlocka Holmesa? Bo Studium w czerwieni to taki po prostu… mój Sherlock.

      ***
      …jakby ktoś chciał podzielić się wrażeniami, albo zadać głupie pytanie po przeczytaniu książki/książek zapraszam na http://www.facebook.com/przemek.corso

      to moja prywatna/prywatna strona. Niech wszyscy czują się zaproszeni.

      Przemek Corso

    • naPIĘKNEJ pisze:

      Takie czasy… Ja jednak staram się zachowywać w tym wszystkim pewien rozsądek. Trzeba umieć wartościować rzeczy w swoim życiu. Byleby tylko stan głównego bohatera owej książki i mnie nie dopadł;)

  2. miqaisonfire pisze:

    Kolejna bardzo dobra i godna polecenia książka spod tego Wydawnictwa :) Dla mnie Twoja recenzja jest wystarczającą zachęcająca bym ją mogła przeczytać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s