SZPITAL NAD PISĄ – Krzysztof Więckiewicz

Szpital nad Pisą - K. WięckiewiczKrzysztof Więckiewicz z wykształcenia jest magistrem inżynierem mechanikiem – nie omieszkał jednak spróbować swoich sił w całkiem innej „sferze”. Zajął się pisarstwem. Czy z powodzeniem? Nie mnie to osądzać, jednak własne zdanie mam i postaram się Wam je przedstawić.

Szpital nad Pisą jest pierwszą samodzielną próbą pisarską owego autora. Wcześniej zadebiutował jako współautor książki Harley mój kumpel 2 (2012). Nie bez kozery zresztą. Więckiewicz był bowiem bardzo związany ze środowiskiem harleyowców w latach 70. Należał wówczas do klubu HDC (Harley-Davidson Club) Poland. To zdaje się być wystarczającym uzasadnieniem wykorzystania owego „harleyowego” motywu również przy tworzeniu fabuły nowej powieści.

No dobrze, skoro mowa o fabule. Nie jest ona zbyt skomplikowana, wręcz przeciwnie. I mimo, że jest fikcyjna, to zawiera w sobie pewną prawdziwą historię… Historię niemieckiego żołnierza, który w czasie II wojny światowej traci nogę i wiele lat później próbuje ją odnaleźć. W książce nazywa się Rolf von Dornhoff. Jest kapitanem SS. Ranny trafia do szpitala polowego Wehrmachtu nad rzeką Pisą. Tam zajmuje się nim lekarz Otton Brink, który w wyniku zakażenia amputuje nogę oficerowi, przy czym na jego życzenie zakopuje ją nieopodal, dobrze znakując owe miejsce na mapie sztabowej… Takie były początki wieloletniej przyjaźni obu postaci.

Co było dalej? Moim zdaniem wiele niepotrzebnych wątków, dialogów, postaci… Tak bardzo zbytecznych, że się dziwię i do tej pory zastanawiam, w jakim celu w ogóle się pojawiły? Pewne opisy wskazywały na dalsze rozwinięcie danych postaci, ale nie – nic takiego nie miało miejsca (mowa m.in. o znajomej Żydówce Ottona czy nauczycielce polskiego Rolfa). Zresztą, główni bohaterowie także byli bardzo niekonsekwentnie i pobieżnie prowadzeni (m.in. wieczny kawaler i szczycący się tym Otton ni stąd ni zowąd nagle zostaje mężem pewnej pielęgniarki). Do pewnego momentu miałam zresztą wrażenie, że to Brink i jego historia będą odnośnikiem do całej reszty – myliłam się znacznie.

Niestety jestem dość rozczarowana. Do przeczytania tej książki zachęciła mnie perspektywa poznania „nowych obrazów” z czasów II wojny światowej, a w konsekwencji dowiedziałam się, jak to wszyscy w tej powieści są dla siebie mili, jak wiele sobie wszyscy zawdzięczają, jak to bez chwili wątpliwości chcą sobie pomagać (nieważne czy Polak czy Niemiec). W istocie nie znalazłam tam nic, co tak naprawdę jest ważne, nic, co tak naprawdę może zaciekawić, nic intrygującego. Ludzie nie byli tam jak ludzie. Zabrakło jakichkolwiek głębszych myśli, psychologicznie uzasadnionych reakcji.

Po 30 latach od utraty nogi, Rolf udaje się do Polski razem z przypadkowo poznanymi harleyowcami (Wojtkiem i Andrzejem vel Chudym), by odzyskać szczątki swojej kończyny. Z jakim skutkiem? Tego zdradzać nie będę. Na pewno z przygodami. Jak bardzo ciekawymi? Przekonajcie się już o tym sami. Ja mogę jedynie powiedzieć, że opowiedzianymi w niekoniecznie trafiający do mnie sposób.

Szpital nad Pisą czeka już na swoją kontynuację noszącą tytuł Krypta w Monachium. Czy sięgnę po tę pozycję? Jest taka szansa. Chcę wierzyć, że skoro pan Krzysztof podjął się tego wszak niełatwego zadania, jakim jest pisanie książki, to zechce się dokształcać w tym kierunku, m.in. uznając krytykę i biorąc na poprawkę pewne dość rażące błędy – zdaje się niewybaczalne dla wielu czytelników. Przede wszystkim więcej „życia” w bohaterach i mniej naiwności. Niech będzie ciekawie i może nieco bardziej tajemniczo.

Tak na koniec, w sumie książka ta mogłaby posłużyć młodym, aspirującym do pisania osobom, jako egzemplarz ćwiczeniowy. Nawet ja wykazywałam w trakcie czytania wszechogarniające mnie chęci do poprawek – „ja bym to napisała inaczej, a mianowicie…”;)

***

Szpital nad Pisą – Krzysztof Więckiewicz, Novae Res 2013, s. 250

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Novae Res

ff2a7-novaeres

Reklamy

7 thoughts on “SZPITAL NAD PISĄ – Krzysztof Więckiewicz

  1. miqaisonfire pisze:

    Wydawnictwo to wydaje najczęściej debiutujących pisarzy, więc wiadomo, że można spodziewać się niedoskonałości. Tej książki raczej szukać w księgarniach czy bibliotece nie będę.

    • naPIĘKNEJ pisze:

      No cóż, nie każdy debiut jest udany. Może kolejne powieści tego autora będą lepsze?
      Czytałam też pozytywne recenzje tej książki – dla każdego co innego – które szczerze mnie zaskakiwały.
      Nie powiem, że nie lubię czasem przeczytać lekkiej, niewymagającej lektury, no ale pewien poziom musi być…

    • miqaisonfire pisze:

      No tak, oczywiście. Ale jeśli piszesz, że chciałaś momentami autora poprawiać w stylistyce itp. no to jednak coś nie gra. Ale może kolejna powieść będzie lepsza ? :)

    • naPIĘKNEJ pisze:

      Aż z ciekawości przeczytam, gdy się ukaże. Wówczas będę wiedziała już na pewno, czy chcę mieć z tym autorem jeszcze kiedykolwiek do czynienia..;) A zresztą – lubię dawać drugą szansę;)

    • naPIĘKNEJ pisze:

      A tak bardzo starałam się znaleźć coś, co mnie w tej książce jakkolwiek urzeknie… Myślałam, że Twoja recenzja jest zbyt krytyczna – myliłam się. No cóż, mam jedynie nadzieję, że skoro jest wydawnictwo, które chce wydawać kolejne książki pana Krzysztofa, to zmobilizuje go to do ciężkiej pracy, dzięki czemu następne teksty będą po prostu lepsze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s