DZIDZIA – Sylwia Chutnik

z7564053QO Sylwii Chutnik słyszałam już dość dawno. Od czasu do czasu zdarza mi się czytać „Politykę”, w której można znaleźć jej teksty. A zresztą, to właśnie ten tygodnik nagrodził ją prestiżowym Paszportem Polityki w 2008 roku za Kieszonkowy atlas kobiet (literacki debiut autorki, którego nie miałam jednak okazji jak do tej pory przeczytać). Po Dzidzię sięgnęłam bez większego zastanowienia. Ot, wpadła w moje ręce, pomyślałam więc „czemu nie”, wszak od dawna miałam ochotę zapoznać się z twórczością owej pisarki.

Książka ta okazała się być bardzo specyficzna, zwłaszcza pod względem języka i stylu, w którym została napisana. Dużo w niej równoważników zdań, niedopowiedzeń, wtrąceń, przecinków… Nie jest więc prosta w odczytywaniu aspektów, których dotyczy. A przynajmniej nie tak od razu. Potrzeba wielu przewertowanych stron, by się przyzwyczaić do tego typu narracji, by zrozumieć o czym tak naprawdę się czyta.

No właśnie, o czym jest zatem ta powieść? O nas, o Polakach, o naszych kompleksach, o stereotypach, którym wtórujemy, o uprzedzeniach, o pozorności normalnego, przykładnego życia, o poczuciu winy, który w nas jest, a przynajmniej być powinien, jak niektórzy twierdzą (bo grzechy naszych przodków są naszymi grzechami), o tym jak mało tolerancyjni jesteśmy, jak odwracamy się od nieszczęścia innych, ciesząc się, że nie nas ono dotyczy…

Fabuła zaś prezentuje się mniej więcej tak: Pierwszy rozdział to czasy okupacyjne, II wojna światowa. Stefania Mutter, mieszkanka podwarszawskich Gołąbek, wydaje Niemcom dwie Polki, które szukają u niej schronienia. Oczywiście zostają zamordowane. W drugim rozdziale poznajemy Danutę, wnuczkę wyżej wspomnianej Stefanii, której los nie oszczędził (pokutuje za babkę). Jest 1993 rok, ma 24 lata, dopiero co po ślubie, rodzi w stodole trojaczki: Adriana, Alana i Anetkę. Niestety, dzieci nie przeżywają nocy. Z pewną pomocą jej samej, jak i jej męża Stefana, podusiły się. Ta zaś chwilę potem urodziła jeszcze jedno – tytułową Dzidzię (Karolinę), której dalszą historię (jak również jej matki) poznajemy w kolejnych rozdziałach.
Minęło 16 lat od dnia urodzin czwartego dziecka Danuty. Dzidzia nie jest jednak „normalnym dzieckiem”. Urodziła się z wodogłowiem i bez kończyn, nie mówi, nie rusza się, jest wszelako upośledzona (choć zdaje się, że psychika jest nienaruszona, bowiem poznajemy również jej punkt widzenia, jej uczucia względem własnego kalectwa i toczącego się wokół niej życia). Ojca już nie ma – nie żyje. Matka zaś całkowicie poświęciła się swojej „monstrualnej” córce.
Co będzie z nimi dalej, tego już zdradzać nie będę, żeby zainteresowani sami się mogli tego dowiedzieć. Podpowiem jednak, że Danuta będzie się starać sprzeciwić losowi, tej klątwie pokoleniowej. Dzidzia również nie będzie myśleć i godzić się na wszystko za miejscowym „tłumem”.

Jakie są moje odczucia? Hmm, ciężko powiedzieć. Żeby dobrnąć do końca, musiałam się zmusić, bo nie lubię niedokończonych historii. Sylwia Chutnik nie szczędzi w słowach, często dość ordynarnych, jej opisy ogromu kalectwa Dzidzi są zbyt dokładne, zbyt fizjologiczne, co mnie akurat nieco odrzucało. Ja nie potrzebuje tego typu słownictwa, takiej „dobitności”, by pewne rzeczy zrozumieć, wyobrazić sobie. Być może się nie znam, być może tak właśnie ma być. Ale niekoniecznie dla mnie. Ja wolę jednak inny rodzaj prowadzenia fabuły. Aczkolwiek dla każdego, co innego. Na pewno są tacy, co doceniają warsztat pisarski Chutnik i być może zachwycają się nim – ja póki co do grona jej fanów należeć nie będę, choć nie wykluczam, że może to się zmienić po lekturze innych pozycji z jej dorobku. Czas pokaże.

***

Dzidzia – Sylwia Chutnik, Świat Książki 2009, s. 174

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s