WICHROWE WZGÓRZA – Peter Kosminsky

Wichrowe WzgórzaPo przeczytaniu książki, postanowiłam jak najszybciej obejrzeć również film na jej podstawie. Oczywiście ten najbardziej osławiony – w reżyserii Petera Kosminsky’ego.

Zaczął się dość mrocznie, scena niczym z horroru, gdy Wichrowe Wzgórza odwiedza pan Lockwood i zostaje tam na noc, doznając dość osobliwego olśnienia (jeśli tak to mogę nazwać) – nie zabrakło więc we mnie przerażenia. Tak dla jasności – nie to, żebym się czegoś przestraszyła, bardziej chodzi o obawę, która się we mnie narodziła względem jakości filmu, jego dalszego rozwinięcia…

Co do fabuły, to na wstępie trzeba przyznać, że dość wiernie została odwzorowana. Właściwie było w niej wszystko to, co najważniejsze: przedstawiono postacie, okoliczności poznania i wspólne dorastanie głównych bohaterów, ich rozwijającą się wielką miłość, potem rozstanie, konsekwencje dalszych czynów. Niemniej wszystko to zostało jakby streszczone, pozbawione płynności, zaskoczenia, czasu na zastanowienie się… Dzieciństwo zostało właściwie pominięte. Takie skakanie z jednej sceny do drugiej. Zastanawiam się, czy te 105 minut były wstanie rzeczywiście oddać ducha prozy Emily Brontë, którą przedstawiono notabene jako narratora filmu.

Długo mi zajęło, zanim zaczęłam się angażować w ten obraz. W sumie zasługą tego, że w końcu zaczął do mnie przemawiać były świetnie zagrane role Katarzyny Earnshaw/Linton i Heathcliffa. To Juliette Binoche i Ralph Fiennes tak bardzo mnie zaskoczyli. Kreacje rewelacyjne! Spisali się moim zdaniem doskonale. I tak sobie myślę, że gdyby scenariusz był bardziej rozbudowany, gdyby film zyskał kolejnych minut, wówczas dostalibyśmy prezentację wybitnego aktorstwa. Takie jest moje zdanie. No ale, poza tymi naprawdę dobrymi rolami, zabrakło mi emocji, które wywołuje książka, zaintrygowania losami bohaterów. W filmie (o dziwo!) byłam w stanie bardziej „wybaczyć” im to nikczemne postępowanie względem innych osób. Z jakiegoś powodu rodziło się we mnie pobłażanie dla tych istot. Może dlatego, że ta ich miłość została pokazana jako największa siła życia, jako coś, czemu nic się nie może równać, z czym nic nie może rywalizować. Eh, nawet jeśli, to i tak nie polubiłam ich przez to bardziej. Szkoda tylko, że pozostałe role były tak bardzo nijakie. Ale w sumie też nie dostały odpowiedniej przestrzeni.

Niemniej, nie jest to film zły. Dla kogoś, kto nie czytał pierwowzoru, ekranizacja może okazać się naprawdę udanym dziełem. Zresztą, pewnie sama bym tak twierdziła. No ale ja książkę przeczytałam i pewien niedosyt po filmie pozostał…

***

Wichrowe Wzgórza/Wuthering Heights (USA, Wielka Brytania, 1992) – Peter Kosminsky, ITI Cinema

Reklamy

8 thoughts on “WICHROWE WZGÓRZA – Peter Kosminsky

  1. Tigerlily pisze:

    Widziałam film zanim przeczytałam książkę. Właściwie to dlatego po nią sięgnęłam i choć wyobraźnia osadziła w głównych rolach filmowych aktorów, książka to książka – nie ma porównania i należy znać :)

    • naPIĘKNEJ pisze:

      Cieszę się z Twojej opinii. Tym bardziej, że najpierw obejrzałaś film. Miałyśmy więc inną perspektywę… No ale książka wygrywa – jak zwykle chyba;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s