NIEZAWINIONE ŚMIERCI – William Wharton

Czas jest pojęciem względnym. Jesteśmy, ale po to, by w końcu kiedyś nie być. Paradoks? Ironia? A może po prostu niezrozumienie… Żyjemy w świecie rzeczywistym dla nas – ludzi, dla nas – istot cielesnych. Są jednak wśród nas szczerze ufający w to, że poza ciałem posiadamy również dusze, które w swej istocie są dużo ważniejsze od „śmiertelnych powłok”. Wówczas dla nas – istot duchowych – czas jest nieograniczony, pozbawiony złudzeń teraźniejszości. Czas się nie kończy, a jedynie zmienia perspektywę bytu…

„(…) to nie my odeszliśmy od was, to wyście od nas odeszli. Widzisz, to tak, jakbyśmy wszyscy znajdowali się w jakimś wielkim pociągu czy czymś w tym rodzaju. My wysiedliśmy, podczas gdy wy jedziecie dalej” (Niezawinione śmierci, W. Wharton).

William Wharton doznał osobliwego objawienia po tym, jak jego córka, zięć i dwie wnuczki zginęli tragicznie w wypadku samochodowym spowodowanym dymem wypalanych traw. Data tej okrutnej śmierci to 3 sierpień 1988 roku. Sześć lat później, w 1994 roku, zostaje wydana powieść biograficzno-autobiograficzna pt. Niezawinione śmierci, napisana właśnie przez Whartona.
Książkę podzielił na trzy części. Pierwszej narratorem została jego córka Kate, której „rolą” było przedstawienie jej dorosłego życia, momentów mniej lub bardziej szczęśliwych, ale ostatecznie dowodzących o wartości i sile rodziny, miłości, sile życia, a tym bardziej chęci jego trwania – choć z punktu widzenia autora. Urywa opowieść w momencie, gdy nic już nie może zrobić, gdy czas się dla niej i dla jej rodziny skończył…
Wówczas „pałeczkę” narratora przejmuje sam autor, wynurzając osobiste przeżycia, emocje, myśli na temat tego, co się wydarzyło, a tym samym stawiając pytania odnośnie sensu śmierci, jak i samego życia…
To objawienie, o którym wcześniej wspomniałam, pomogło mu, na swój dość intrygujący sposób, pogodzić się ze śmiercią córki i jej rodziny, dodatkowo pokazało mu inne oblicze tak śmiertelności człowieka, jak i jego duszy, której znaczenia czas nie może zniwelować.
Wharton opisuje również walkę, której się podjął w celu zaprzestania wypalania traw przy autostradzie, aby takich niezawinionych śmierci było jak najmniej. Bo nawet jeśli czas nie szczędzi nikogo, to według autora (jak i pewnie większości z nas) warto jest żyć i cieszyć się z tej doczesnej podróży tak długo, jak tylko będzie nam to dane.

Szczerze polecam tę książkę. Skłania do refleksji nad sensem naszego jestestwa, zmusza do zastanowienia nad tym, co tak naprawdę jest dla nas ważne…

***

Niezawinione śmierci/Wrongful Deaths – William Wharton, przeł. Janusz Ruszkowski, Zysk i S-ka 1995, s. 272

Reklamy

2 thoughts on “NIEZAWINIONE ŚMIERCI – William Wharton

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s